IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Alice&Frank #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Alice&Frank #1 Empty
PisanieTemat: Alice&Frank #1   Alice&Frank #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:51 pm

Alice pojawiła się w sali zebrań kilkanaście minut przed czasem. Jak mogła się tego spodziewać, nikogo jeszcze nie było. Sama nie znosiła się spóźniać, dlatego zawsze starała się upewnić, że uda jej się być na czas. Jej inni koledzy nie byli tak dokładni, chociaż nie mogła wykluczyć, że pozostałych zatrzymały gdzieś służbowe obowiązki. Była ciekawa co też szef aurorów ma im do zakomunikowania, w końcu chyba nie wzywałby tutaj wszystkich młodych stażem pracowników bez powodu? Pozostało jej tylko czekać, aż pojawią się inni, usiadła więc na jednym z krzeseł, mając nadzieję, że nastąpi to wkrótce.


Frank naturalnie wiedział o spotkaniu, ale miał wtyki wyżej i doskonale wiedział już o czym będzie to całe spotkanie. Można sobie tylko wyobrazić jego radość, kiedy usłyszał, że będzie miał przydział aurorski z jego cudowną Alice! No, teoretycznie nie była jego. JESZCZE! Chociaż czasami Frank trochę się podłamywał, bo Greengrass zgrywała niedostępną, jednak wiedział, że pewnego dnia uda mu się ją do siebie przekonać! To się po prostu musiało stać. Tak więc lekko spóźniony, ale pojawił się w końcu w kwaterze aurorów.
- Cześć - przywitał się, posyłając jej swój najpiękniejszy uśmiech, po czym rozejrzał się po pomieszczeniu. - Reszty jeszcze nie ma? - zdziwił się. Był pewien, że się spóźnił, a tu się okazało, że byli tylko we dwoje? Nie, żeby mu to w jakikolwiek sposób przeszkadzało, oczywiście...



Przypuszczenia Alice okazały się słuszne i wkrótce usłyszała kroki w korytarzu. Zerknęła w kierunku wejścia i po chwili jej oczom ukazał się Frank Longbottom. Lepiej być nie mogło, pomyślała z ironią. Ze wszystkich ludzi z departamentu aurorów musiała być sam na sam właśnie z nim. Nie, żeby jakoś specjalnie go nie lubiła, chociaż często działał jej na nerwy. Alice lubiła być we wszystkim najlepsza, a Frank nierzadko dorównywał jej umiejętnościami, więc siłą rzeczy czuła się zazdrosna. Poza tym, kobieca intuicja podpowiadała jej, że może być nią zainteresowany, a Alice nie mogła sobie pozwolić na żadne związki. To tylko wszystko komplikowało, a ona i bez tego miała dość komplikacji w swoim życiu. Od członków jej rodziny oczekiwało się raczej popierania Voldemorta, a ona tymczasem została aurorką.
Postanowiła jednak być miła, bo po co sobie utrudniać życie, skoro już siedzą tutaj oboje.
- Cześć - odparła, słysząc jego pytanie. - Jeszcze nie - dodała, stwierdzając oczywistość. Była z siebie dumna, że udało się jej powstrzymać od złośliwości.



Frank był optymistą i naprawdę wierzył, że jeszcze kiedyś Alice zmieni co do niego zdanie. Albo zwyczajnie się do niego przekona! Mimo, że ta zdawała się wiecznie gasić jego entuzjazm. Co nie oznacza, że miał zamiar się poddawać, o nie! Nie bez powodu był w Gryffindorze!
- Dziwne - odparł, jednak szybko odgonił od siebie myśl, że to trochę podejrzane, że się spóźnił, a nikogo poza nim i Alką nie ma. Miał zamiar cieszyć się tym czasem, bo rzadko kiedy byli sam na sam. Usiadł na sofie, nie mając zamiaru stać tam jak kołek, po czym skupił na niej swój wzrok.
- A wiesz dlaczego właściwie kazali nam tutaj przyjść? - spytał z ciekawości. Aż go rozpierało, by przekazać jej dobrą nowinę, ale postanowił jeszcze trochę potrzymać ją w niepewności!



Musi upłynąć jeszcze wiele wody w Tamizie, żeby Alice zmieniła zdanie co do Franka. Albo jej perfekcjonizm musi umrzeć śmiercią naturalną, żeby przestała przejmować się tym, że czasem ktoś radzi sobie lepiej od niej. To raczej trudne zadanie, biorąc pod uwagę rozmiary jej perfekcjonizmu, ale dinozaury też były wielkie, a wyginęły, więc jest jakaś nadzieja.
- Tak, trochę dziwne - odparła, dla podtrzymania rozmowy. Skoro już tutaj siedzieli, to nie musieli siedzieć w milczeniu. Cisza byłaby pewnie jeszcze bardziej niezręczna.
- Nie - odpowiedziała, słysząc jego pytanie. Zaraz jednak zapaliła jej się lampka ostrzegawcza. - A ty coś wiesz? - spytała podejrzliwie. Mogła zawsze polegać na swojej intuicji, między innymi dlatego tak dobrze radziła sobie jako auror.



Możliwe. Ale pod tym względem Frank dobrze dogadałby się z Jamesem Potterem. Może i zabrzmi to głupio, ale wierzył, że Alice jest jego drugą połówką i nie miał zamiaru odpuszczać! Nawet jeżeli obiekt jego westchnień najwyraźniej tego sobie życzy. Taki tam szczegół! Frank uśmiechnął się lekko, słysząc, że jeszcze o niczym nie słyszała. Powiedzieć jej, czy nie? Aż się rwał do tego, by jej wszystko wyjawić i zobaczyć jej minę! Na pewno będzie bezcenna.
- Z tego co słyszałem, mają ogłosić nowe przydziały aurorskie - odparł, niby to tak na luzie, jednak w środku cieszył się z tego jak małe dziecko! Trafiło mu się jak ślepej kurze ziarno! - Zdradzę ci mały sekret - powiedział przyciszonym głosem. - Jesteś ze mną - uśmiechnął się szeroko. Ha, w końcu to powiedział!



Nie należy tracić nadziei. W końcu kto wie, jeśli Alice będzie kiedyś miała mniej problemów na głowie, to może spojrzy na niego łaskawszym okiem. Na razie nie mogła traktować go poważnie, musiała skupić się na innych rzeczach.
- Ach, mogłam się tego spodziewać - stwierdziła, słysząc o celu dzisiejszego zebrania. Mogła się tego wcześniej domyślić, przecież takie zebrania odbywały się za każdym razem, gdy pojawiali się młodzi aurorzy. Kolejna rewelacja przywaliła jednak w jej świadomość niczym dzik w sosnę. Słodka Roweno! Zamrugała parę razy ze zdziwienia, próbując sobie przyswoić tę informację. Dobrze, że nie oznajmił jej 'Jesteśmy razem', bo wtedy mogłaby nie wytrzymać.
- To jest żart, prawda? - spytała z nadzieją. W końcu dlaczego niby Frank miałby znać poufne informacje szybciej niż inni?



Trochę to smutne, ale spokojnie, Frank przełknie gorycz porażki i będzie dalej próbował! Bo uważa, że warto, bo kiedyś mu się to odda. Jak to będzie, to się dopiero okaże.
Alice powinna wybaczyć Frankowi jego bezpośredniość, jednak był tak zachwycony nowinką, którą usłyszał od starszego kolegi aurora, że wręcz nie potrafił zatrzymać tego tylko dla siebie! To byłoby zbyt egoistyczne jak na jego otwartą i miłą personę.
- Ależ skąd. Nie śmiałbym sobie z Ciebie żartować - odparł, a jego entuzjazm wydawał się nieco zmaleć. Trochę mu się zrobiło przykro, że nie przyjęła tej informacji tak dobrze jak on, ale z drugiej strony czego się mógł spodziewać? Wiedział, że nie była typem osoby, która po czymś takim rzuci mu się na szyję. Ale to i tak nie umniejszało jego uczuć do tej uroczej osóbki!
- Będzie fajnie, zobaczysz - dodał po chwili, chcąc przekonać o tym nie tylko ją, ale i siebie. Bo z takim jej nastawieniem, to mogą za daleko nie zajść na tym przydziale aurorskim!



Alice zdecydowanie nie podzielała entuzjazmu Franka. Taki przydział oznaczał dla niej kolejne kłopoty, bo oprócz zawodowych zadań, będzie miała na głowie jeszcze presję bycia najlepszą i masę niechcianej uwagi ze strony Longbottoma. Miała nadzieję, że przydzielą jej jakąś ofiarę, bo wtedy miałaby lepsze szanse na awans, a tak… Chociaż było logiczne z ich strony, że parowali najlepszych z najlepszymi, więc nie mogła się do tego przyczepić.
Gdy zapewnił, że to prawda, humor Alice jeszcze bardziej oklapł, chociaż starała się tego aż tak bardzo po sobie nie okazywać. Skoro mieli razem pracować, musiała się zachować profesjonalnie.
- Nie wątpię – powiedziała, starając się nie brzmieć zbyt niegrzecznie. Bądź co bądź nie czerpała przyjemności z ranienia uczuć Franka.
Wreszcie pojawiła się reszta aurorów, zebranie się odbyło. Jak można było się spodziewać, słowa Franka się potwierdziły i zostali razem przydzieleni. Po wszystkim Alice zerwała się ze swojego miejsca i nie oglądając się na nikogo, opuściła kwaterę aurorów.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Alice&Frank #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: