IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Robin&Regulus #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Robin&Regulus #1 Empty
PisanieTemat: Robin&Regulus #1   Robin&Regulus #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 11:11 pm

/ nowa gra!


Robin była wkurzona na Syriusza i tylko czekała na moment, by móc utrzeć mu nosa za jego wredne zachowanie. Nikt nie ma prawa oskarżać jej o to, że nie stara się wystarczająco, jeżeli chodzi o grę w Quidditcha! Może tym razem Black wreszcie dostanie nauczkę? Kierując siędo dormitorium, przypadkowo usłyszała rozmowę Jamesa z Syriuszem o tym, że zostawili pelerynę niewidkę w pobliżu pomnika garbatej wiedźmy, a bynajmniej tak podejrzewali. Panna Griffiths upatrzyła w tej sytuacji swoją szansę, by się odegrać. Wiedząc, że nie chcą tam iść od razu, sama opuściła Pokój Wspólny i powędrowała we wspomniane wcześniej miejsce licząc, że nikt inny całkiem przypadkowo nie znalazł tej peleryny. Cóż, byłaby wielka szkoda stracić tak cenny przedmiot. Dlatego właśnie zawsze uważała, że powinna go mieć bardziej odpowiedzialna osoba, niż taki Potter, który proszę bardzo - już ją zgubił. W każdym razie, gdy Griffiths znalazła się już w pobliżu pomnika, zaczęła się rozglądać za peleryną.
- Mam cię! - rzuciła triumfalnie, sama do siebie, gdy już udało jej się odnaleźć ten skarb. Robin:1 Syriusz:0 - booya!


Regulus, chociaż nigdy by się do tego nie przyznał, miał oko na to, co się działo u jego brata. Kiedy nie miał nic lepszego do roboty, od czasu do czasu śledził go, podsłuchiwał i inne takie ślizgońskie rzeczy. Teraz wreszcie nadarzyła się okazja, żeby się odegrać na nim i jego głupich przyjaciołach, bowiem wszedł w posiadanie informacji, że drogocenna peleryna Pottera leży sobie samotnie porzucona w okolicach pomnika garbatej wiedźmy na trzecim piętrze. Przy pierwszej nadarzającej się okazji udał się tam, z zamiarem pożyczenia sobie drogocennego przedmiotu. Gdy jednak dotarł na miejsce, przekonał się, że nie był jedynym, który wpadł na taki pomysł. Ktoś pochylał się za pomnikiem, żeby podnieść pelerynę. Regulus niewiele myśląc, wyciągnął różdżkę.
- Nie wydaje mi się – oznajmił, zbliżając się bliżej do nieznanej postaci.


Zdziwiło ją, że nie tylko ona o tym usłyszała i nie tylko ona postanowiła wykorzystać niezdarność Huncwotów i zgarnąć ich skarb. Kiedy usłyszała niedaleko za plecami czyiś głos, akurat gdy schyliła się po pelerynę, zacisnęła jedną dłoń na przedmiocie, a drugą na różdżce, którą z pewnością dla bezpieczeństwa trzymała w dłoni i obróciła się, od razu celując nią w nieznajomego. Który jak się okazało był bratem Syriusza. Jeśli myślał, że tak łatwo ją pokona, lub przekona, by oddała mu pelerynę, to grubo się mylił.
- Regulus Black - rzuciła, chcąc dać mu znać, że wie z kim ma do czynienia. Czyżby aż tak nie znosił brata, by wykradać coś, co należało do jego przyjaciela? Robin wyczuwała grubszą sprawę. Niestety nigdy nie dowiedziała się od Syriusza tego co dokładnie zaszło między nim, a jego bratem, że darzą się teraz taką niechęcią, bo starszy Black nie lubił o nim wspominać. A ona nie drążyła tematu, bo i po co?
- Nie myśl sobie, że Ci to oddam - dodała krótko. Może i Syriusz zasługiwał na nauczkę i pewnie Robin parę dni przetrzyma u siebie pelerynę, ale to jednak była własność Jamesa, dlatego nie mogłaby oddać jej w niepowołane ręce.


Widząc, że nieznajoma postać była w istocie Robin Griffiths, jedna z najbliższych przyjaciół jego zacnego brata, Regulus błyskawicznie zmienił front i opuścił różdżkę. W głowie zaświtała mu inna strategia. Jednym z bonusów bycia Ślizgonem była umiejętność błyskawicznego knucia, z czego był w tej chwili wielce zadowolony.
- Robin Griffiths – odpowiedział natychmiast, uśmiechając się lekko. Dwójka może grać w zabawę w imiona.
- Nie musisz, możesz to wziąć – powiedział, wdrażając w życie swój nowy plan. Widząc, że mu niedowierza, wyjaśnił szybko: - Zamierzałem to podwędzić, ale skoro byłaś pierwsza, to ty powinnaś. Wystarczy mi to, że peleryna znajdzie się w rękach innych niż ręce Syriusza.
Nie było sensu zachowywać się wobec niej wrogo, kiedy oto zyskał szansę zdobycia jej sympatii. Wiedział, że na pewno wkurzyłoby to Syriusza.


Zdziwiło ją, że znał ją z imienia i nazwiska, jednak nie dała tego po sobie poznać. Nie sądziła by ktokolwiek zostali sobie przedstawieni, a skoro nie rozmawiał z bratem, to skąd ją znał? Szybko jednak zdała sobie sprawę, że też należał do drużyny Quidditcha, więc pewnie zapamiętał jej nazwisko od komentatora. Robin wyczuwała w tym wszystkim haczyk. Wyprawił się tu aż z lochów po tą pelerynę, a nagle jej nie chce?
- Ten troll zasługuje na nauczkę - odparła, nie ukrywając tego, że obecnie była na starszego Black'a trochę cięta. Co jak co, ale nikt nie ma prawa oskarżać jej o to, że nie jest dość dobra w quidditchu! Ostrożnie opuściła różdżkę, wciąż jednak trzymając ją w pogotowiu w razie gdyby napatoczył się przykładowo taki kot Filcha, którego należałoby zneutralizować lub zutylizować.
- Skąd wiedziałeś, że ona tutaj leży? - spytała, zastanawiając się, czy Huncwoci byli na tyle nieostrożni, by rozmawiać o tym gdzieś na korytarzu. To się nazywa profesjonalizm...


Regulus był mistrzem w dziedzinie obserwacji, dlatego doskonale orientował się w tym, z kim też spędzał czas jego brat. Robin często można było dostrzec w towarzystwie Syriusza, toteż nic dziwnego, że młodszy Black od razu ją skojarzył. Miał tylko nadzieję, że jego dosyć przyjazne nastawienie nie wzbudzi w dziewczynie żadnych podejrzeń, bo inaczej jego plan weźmie w łeb.
- Sam bym tego lepiej nie ujął- stwierdził z uśmiechem, słysząc piękny przydomek jakim obdarzyła jego brata panna Griffiths.
- Syriuszowi jest chyba obcy koncept mówienia szeptem – stwierdził tylko, wzruszając ramionami. Widocznie był zbyt pochłonięty obmyślaniem nowego numeru, żeby wraz z Porterem zwracać uwagę na to, czy ktoś ich usłyszy.


Robin również była świetną obserwatorką, jednak nie bardzo interesowało ją to z kim każdy osobnik w Hogwarcie spędza czas. O Regulusie wiedziała raczej niewiele, w zasadzie tylko tyle, że był młodszym bratem Syriusza, należał do Slytherinu, ich domowej drużyny i nie są z Syriuszem w pozytywnych relacjach. Cała reszta była owiana tajemnicą i szczerze mówiąc to, że teraz na niego wpadła, tylko podsyciło jej ciekawość.
- No tak... Dziwię się, że nikt nie zwinął jej przede mną - stwierdziła, bo przecież nie poleciała w to miejsce zaraz po podsłuchaniu rozmowy Huncwotów. A jak widać dyskrecja Syriusza Blacka pozostawia wiele do rzeczenia.
- Chyba będzie trzeba się zwijać... - stwierdziła po chwili. - Nim ten sierściuch Filcha nas tutaj wywącha - skrzywiła się na samą myśl odbywania kary u szkolnego woźnego, słynącego z zamiłowania do średniowiecznych tortur.


Regulus interesował się Syriuszem tylko z tego względu, że był z nim spokrewniony. Inni ludzie nie przykuwali jego uwagi na zbyt długo, no, może poza Ślizgonami, z którymi zresztą przebywał na co dzień.
- Pewnie nikt nie zorientował się, o który posąg chodzi – odparł, zastanawiając się nad tym. Zadziwiający odsetek uczniów Hogwartu w ogóle nie orientował się, gdzie co w zamku się znajduje. Aż dziwne, że udawało im się tutaj przetrwać po kilka lat.
- Masz rację – przyznał. – Teraz kiedy wiem, że peleryna jest w odpowiednich rękach, będę mógł spać spokojnie – stwierdził, pozwalając sobie na mały uśmiech. Zaczął się powoli oddalać, kiedy wpadł na jeszcze jeden pomysł.
- Przy okazji, bardzo dobrze grałaś w ostatnim meczu – rzucił przez ramię. – Świetnie odbicia tłuczka, gratuluję – dorzucił jeszcze, po czym opuścił korytarz.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Robin&Regulus #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: