IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Gawain&Evangeline #4

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Gawain&Evangeline #4 Empty
PisanieTemat: Gawain&Evangeline #4   Gawain&Evangeline #4 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 11:04 pm

Było Halloween, a praktycznie od zawsze Evie obchodziła je z Gawem. Co prawda, przez siedem lat było to w Hogwarcie, ale ustanowili to swoją małą tradycją. Tym razem, aurorzy urządzali w swojej kwaterze małą popijawę dla aurorów i ich gości, na którą oboje postanowili się udać. W zasadzie, nie robiło to większej różnicy gdzie byli, ważne, że razem. <3
Evie wystrojona w czarną mini zjawiła się w umówionym miejscu trochę spóźniona, ale cóż, perfekcyjny wygląd wymaga czasu. Na miejscu od razu wzrokiem wypatrzyła Robardsa.
- Czeeeść! - przywitała się, cmokając go w policzek. - Nieźle się zapowiada. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli wychodzić stąd na czworaka - rzuciła z rozbawieniem, widząc stół zawalony różnego rodzaju alkoholem. Bez tego popijawa by się nie odbyła!
- To co, pijemy? - spytała, bo od czegoś przecież trzeba zacząć. Miała tylko nadzieję, że nie trafią tam na jakieś bimbry własnej roboty, bo takie zwykle siekały ostro. Laughing


Tegoroczna impreza z okazji Halloween miała miejsce w kwaterze aurorów, więc jakby nie patrzeć Gawain był tam kimś w rodzaju gospodarza. Jako że on i inni aurorzy udostępniali lokum, zapewne reszta gości miała dostarczyć jedzenie i gorzałę, więc interes wychodził z tego niezły. A co, trzeba umieć się w życiu ustawić!
Oczywiście, żeby tradycji stało się zadość, Gawain zaprosił Evie. Gdy wreszcie się zjawiła, z zadowoleniem otaksował ją wzrokiem od góry do dołu. Co jak co, ale ona zawsze wyglądała zjawiskowo.
- Cześć - odpowiedział, uśmiechając się do niej. - No wiesz, jak świętować, to świętować - dodał z rozbawieniem. - Trzeba jakoś rozładować stresy z pracy.
- Pytasz, a wiesz - odparł, słysząc jej pytanie. - Poczekaj, zaraz Ci przyniosę - zaoferował rycersko, jak przystało na dżentelmena.
Czuł się dzisiaj dziwnie swobodnie w jej towarzystwie, ale widocznie udzielił mu się nastrój wieczoru.



Zakładam, że nie była to pierwsza taka impreza w domu aurorów. Zresztą, Evie pewnie była już w tym miejscu wiele razy, odwiedzała Gawa, więc czuła się w tym domu całkiem swojsko.
- Jak zawsze dobrze przygotowani - pochwaliła, uśmiechając się szeroko. - W razie czego zaklep nam jakąś sypialnię. Przy takiej ilości alkoholu nie wiem czy damy radę się aportować - zaśmiała się. Już jako dzieci wielokrotnie sypialni w jednym łóżku, więc czemu by nie mieli tego robić też teraz?
- Okej - przytaknęła i klapnęła na jakiejś kanapie. Nie będą tam stali jak takie plebsy... czy kripi-stalker Caradoc. Laughing
- Kiedy będziesz miał jakieś wolne? Chętnie bym gdzieś pojechała, a samemu to nudno - z Gawem nigdy się nie nudzili, więc oczywiście by go zabrała ze sobą.



- Niczym wzorowi obywatele czarodziejskiego świata musimy dawać przykład - stwierdził, niby to poważnie, ale zaraz się uśmiechnął. W końcu nie sądzę, żeby wzorowi obywatele spożywali takie ilości napojów wyskokowych.
- Masz to jak w banku, załatwię nam najlepszą - obiecał jej, chociaż trochę zarumienił się, słysząc jej komentarz o sypialni. Nic nie mógł na to poradzić, że kiedy słyszał Evie mówiącą o tym nachodziły go pewne myśli.
Ruszył po obiecany alkohol. Załatwił drinki, które pamiętał, że Evie lubiła, po czym wrócił z powrotem do dziewczyny i wręczył jej kieliszek.
- Myślę, że najprędzej w okolicy świąt, ale gdybyś bardzo chciała, może udałoby się coś załatwić wcześniej - powiedział, ciesząc się, że wyszła z taką propozycją. Im więcej czasu z Evangeline, tym lepiej.



- Trzymam Cię za słowo - nie wiem czy miała już okazję próbować tutejsze łóżka, więc to mogłaby być dobra okazja. I nie, wcale to nie brzmi dwuznacznie, skądże Sylwia.
- Och, ja pewnie też - odparła, trochę smutniejąc. Człowiek chciałby sobie wyjechać, a tutaj czekaj do świąt, albo jeszcze gorzej - wakacji. No a w święta mieli z pewnością swoje inne coroczne tradycje, więc głupio by było tak nagle wyjechać. - Ale zawsze możemy gdzieś wybyć w któryś weekend. To już trzy dni i gdzieś bliżej by można pojechać - zaproponowała, bo akurat taki pomysł wpadł jej do głowy. Sama chętnie by gdzieś pojechała, bo Londyn czasami trochę ją męczył.



No cóż, Gawain pewnie dobrze znał tutejsze łóżka i nie miałby zapewne nic przeciwko pokazaniu Evie, gdzie sprężyny w materacu skrzypią najciszej, if you know what i mean Laughing
- Niestety, ciągle tylko praca, i praca... - westchnął. Poza tym oboje musieli dużo pracować w terenie, co na dłuższą metę bywało tym bardziej myśląc.
- Dobra, w takim razie gdzie być chciała polecieć? - spytał, sam też się nad tym zastanawiając. - Chyba że zdamy się na los i zakręcimy globusem - zażartował, chociaż taki spontaniczny wypad mógłby wypaść całkiem nieźle.



Doskonale wiem o co chodzi i podejrzewam, że Evka bardzo chętnie by się o tym przekonała. Po prostu jeszcze o tym nie wie, albo raczej udaje, że nic nie wie, bo przecież wiadomo, że na Gawa leci.
- Szczerze mówiąc jeszcze się nad tym nie zastanawiałam - przyznała. Jak się nie ma za wiele wolnych dni, to człowiek się nie zastanawiała gdzie by mógł pojechać, to oczywiste. - Globusem może nie bardzo, bo za daleko nie polecimy jak mamy tylko weekend, ale myślę, że mapa Europy byłaby jak znalazł - zawsze mogą rzucić monetą, albo machać różdżką aż się zatrzyma w konkretnym miejscu. Są różne sposoby.
- Myślisz, że będą jakieś tańce? - spytała, upijając kolejnego łyka swojego drinka. - Miałam męczący tydzień, chętnie bym się rozerwała - a przecież głupio tak ruszać samemu na środek pokoju i tańczyć, nie? Chociaż kto wie, może po paru głębszych by się na to odważyła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Gawain&Evangeline #4
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: