IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Minerwa&Gawain #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Minerwa&Gawain #1 Empty
PisanieTemat: Minerwa&Gawain #1   Minerwa&Gawain #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 11:04 pm

Po tym "małym" pokazie w pokoju nauczycielskim, Gawain i Minerwa udali się do jej gabinetu, by porozmawiać w bardziej sprzyjających okolicznościach. Gdyby dłużej zabawili w swojej poprzedniej lokalizacji, Chris pewnie by się wkur... zdenerwował się i postawiłby wszystkim uczniom T z ich wypracowań, co pewnie poskutkowałoby interwencją Dumbledore'a. Co jak co, ale nie było potrzeby, żeby Dumbek zaczął się nagle interesować życiem seksualnym swoich pracowników.
- No, no, niezły show wymyśliłaś - stwierdził w końcu Gawain, gdy znaleźli się w gabinecie Minerwy. - Chcesz podzielić się większą ilością szczegółów na temat swojego problemu z panem numerologiem?


Nie było sensu dłużej tam siedzieć, skoro wkurzyła już Chrisa. Zrobiła to wystarczająco, żeby pieklił się w samotności, a oni mogli iść porozmawiać w spokoju. Sytuacja idealna. Poza tym, Gaw był fajny, ale jednak nie było chemii, więc gdyby próbowali udawać dłużej Chris mógłby zorientować się, że to tylko szopka. Kiedy weszli do gabinetu, usiedli na kanapie gdzieś w kącie jej gabinetu.
- Jakiego problemu? - spytała, szczerze zdziwiona. - Idzie mi doskonale. Jeszcze trochę, a będzie jadł mi z ręki - to była tylko taka gra ze strony Nerwci. Chciała go na siebie napalić na tyle, żeby podjął jakieś kroki. Przecież zdawała sobie sprawę z tego, że na nią leciał. Spójrzcie tylko na Nerwcię, kto by nie leciał?!
- A więc o czym chciałeś ze mną porozmawiać? - spytała, w końcu to on miał jakiś problem.


Ależ z Minerwy zmyślna istota, nie da się ukryć. Gdyby Gawain posiadał choć trochę jej umiejętności, z pewnością nie musiałby się męczyć z tyloma problemami natury damsko-męskiej. Niestety, nie każdy może być Nerwcią. Ale Gaw chociaż bardzo zmyślnie umie machać patykiem, to trzeba mu przyznać, ot co.
- No wiesz, widać, że coś jest na rzeczy - powiedział, podkreślając słowo "coś". Sam dokładnie nie wiedział, o co tak naprawdę chodziło Minerwie w związku z Chrisem. Gdyby chciała mu tylko zrobić na złość, czy naprawdę urządzałaby tę całą maskaradę z Gawainem? - O, w to akurat nie wątpię - stwierdził z uśmiechem. W końcu znał ją nie od dzisiaj i wiedział, że Minerwa ma swoje sposoby.
Słysząc jej pytanie, milczał przez chwilę, zastanawiając się, jak to ująć. W końcu doszedł do wniosku, że nie ma co owijać w bawełnę, więc wypalił po prostu - Evangeline.


Gdyby tylko Gaw poprosił i chciał zdać się na niezwykłe umiejętności Nerwci, pewnie nie miałby już problemów z Evsonem. W końcu McGonagall zawsze wie co robi. Nim by się obejrzał, a Evie byłaby jego.
- Trzeba mieć jakąś rozrywkę w tych murach - poza dręczeniem przygłupich uczniów i dawaniem im mnóstwa zadań do opanowania. Minerwa zdecydowanie wyznawała zasadę, że Hogwart jest jak dżungla. Przetrwają tylko najsilniejsi!
- Coś się zmieniło od ostatniego czasu? - zakładam, że Nerwcia już zna całą historię, poza ich ostatnim lizaniem się. Zresztą, głupia nie jest, sama by się domyśliła. - Bo wiesz, wystarczy słowo, a mogę ci pomóc - ale Minerwa "tylko mówi". Rolling Eyes


Niestety, jak to z facetami bywa, dorosłe to to, a głupie i nieporadne jak ślepy kociak, jeśli chodzi o pewne kwestie.
- Nie da się ukryć, nie samą pracą w końcu człowiek żyje - stwierdził filozoficznie. Nie ma co, Gaw wie co mówi! On przecież żyje jeszcze stalkowaniem Evie i odstraszaniem konkurencji.
- Tak jakby - wyjawił ostrożnie. Niby Gaw jest Gryfonem i aurorem, więc powinien się niczego nie obawiać, ale jeśli chodzi o rozmowy o uczuciach, to jest chyba trochę upośledzony i zdecydowanie brakuje mu śmiałości Nerwci. - Evie mnie pocałowała - wypalił wreszcie. Lepiej mieć to z głowy, szybko, jak zerwanie plastra. - A ja ją - uściślił głupio po chwili. No naprawdę, jak w przedszkolu, Gaw, jak w przedszkolu. Spokojnie, ciocia Minerwa pewnie coś na to poradzi.


Trochę to zabawne, że z jednej strony Gaw to poważny auror, który niczego się nie boi. A gdy tylko przychodzi do rozmowy o uczuciach i Evie, to staje się małym chłopcem, który nie wie co ze sobą zrobić. Nerwcia była tego świadoma od dłuższego czasu i tylko kibicowała mu, żeby jego wrogowie nigdy nie dowiedzieli się o jego słabości.
- Yhm... - mruknęła, nie chcąc mu przerywać. Pocałunek, zaczęło się dobrze! Czekała na dalszy ciąg, ale coś nie następował. - No i...? Ta historia ma jakiś dalszy ciąg? - spytała, nie ukrywając, że trochę ją tym zaciekawił. - Spanikowałeś? Mały Gaw nie stanął na wysokości zadania? Zwiała? - zasypała go pytaniami. Była ciekawa, ej! - Mam nadzieję, że nie przyszedłeś do mnie po porady w sprawach seksu - rzuciła ostrożnie. - W ostateczności mogłabym Ci dać parę rad... Chociaż sądziłam, że jednak taki ciemny nie jesteś.


Jak widać, pozory mylą. Pewnie gdyby nie znał Evie od dziecka, sytuacja wyglądałaby inaczej, a tak najwidoczniej została mu mentalność małego chłopca. Ale spokojnie, kiedy frustracja seksualna osiągnie poziom krytyczny, podejrzewam, że i Gawain się nareszcie ogarnie.
- Ciąg dalszy nastąpi? - rzucił głupio i zabrzmiało to w połowie jak pytanie, a w połowie jak pobożne życzenie. Zaraz jednak zebrał się w sobie, słysząc dalsze słowa Minerwy. - Oj tam od razu mały - obruszył się. Dalej Gaw, pokaż, że jesteś prawdziwym mężczyzną! Chociaż dalsza część tej historii w oczach Nerwci chyba zakwestionuje jego sypialniane umiejętności: - No... Zasnęła - przyznał niechętnie. Ale co tam, przyszedł po poradę, to kłamał nie będzie.
- Seksu? - postanowił udawać i zrobił wielkie oczy. - A co się stało z bocianem i kapustą? - dorzucił, nie wychodząc z roli. Po chwili jednak przewrócił oczami. - Daj spokój, aż tak źle ze mną nie jest. Hmm, jesteś tego pewny, Gaw? Normalni ludzie nie są aurorami za dnia, a stalkerami nocą. Albo na odwrót.


Znajomości od dziecka są trudne, bo potem trudno wydostać się z friendzone.
- Wiesz, jeżeli problem leży w wielkości to zawsze mogę spróbować przetransmutować go w większego... - rzuciła, zastanawiając się czy to by wypaliło. Znając jej umiejętności pewnie tak, pytanie czy Evie spodobałaby się pałka rozmiaru murzyńskiego.
- Zasnęła? - powtórzyła, kręcąc głową. Umiejętności Gawa w łóżku trochę ją załamały, ale to nic. Mamcia Nerwcia zawsze może poduczyć. - Już rozumiem dlaczego do mnie przyszedłeś - rzuciła z wyraźnym współczuciem. Tak, Nerwcia uważała, że Gaw miał ogromny problem. I bynajmniej nie w wyrażaniu uczuć i ogarnięciu się w tej kwestii, a w swoich umiejętnościach. A trzeba było to normalnie przekazać, a nie sypać wyrazami. W takiej sytuacji nie trudno o błędy w komunikacji.
- Bocian i kapusta to wyższy poziom - najpierw musi przejść do seksu, do robienia dzieci jeszcze dłuuuuga droga. - No nie wiem. Całujesz kobietę, a ona zasypia. Mi to wygląda na poważne braki w umiejętnościach - just sayin'. - Przynieść Ci poduszkę, czy chcesz spróbować na innym obiekcie? - spytała, zupełnie poważnie.


Friendzone to zło, powinny być na to jakieś ogólnodostępne egzorcyzmy.
- Nie ma żadnego problemu z wielkością - obruszył się, jego męska duma najwyraźniej na tym ucierpiała. Chciał jeszcze zaproponować, że może jej pokazać w ramach dowodu, ale znając Minerwę, zrozumiałaby to dosłownie i zażądała prezentacji. Co to to nie, Gawain miał jeszcze resztki oleju w głowie.
- Gwoli ścisłości, zasnęła, bo sobie podpiła - Gaw postawił sobie za punkt honoru, żeby to wyjaśnić. Niech Nerwcia sobie nie myśli, że jest aż tak beznadziejnym przypadkiem. Gdyby był taką sierotą to Minerwa pewnie by się z nim nie przyjaźniła, bo w końcu ma kobieta gust!
- Nie trzeba, z moimi umiejętnościami jest wszystko w porządku - zapewnił ją. - Zawsze możesz je przetestować następnym razem, gdy odwiedzimy pokój nauczycielski - zasugerował niewinnie, licząc na to, że wybada prawdziwe intencje Minerwy wobec Chrisa.


Nerwcia nie widziała, więc mogła tylko podejrzewać, że chodzi o problem z wielkością, opcjonalnie z impotencją... Co innego mogłoby stać na przeszkodzie, że nie doszło do seksu? W końcu Gaw był atrakcyjnym mężczyzną w odpowiednim wieku. Nic tylko brać. Laughing Nerwcia by brała, ale to nie jej przedział wiekowy. Gaw dobrze zrobił, że nie zaproponował prezentacji, bo Minerwa mogłaby mu przy okazji zrobić badanie prostaty... Tak dla pewności.
- Podpiła, czy nie, to nie powinno jej usypiać a pobudzić. Musiałeś coś zrobić źle - McGonagall była przecież znawcą, więc trzeba się jej słuchać. Wiedziała lepiej. Ona tam nigdy nie była w takiej sytuacji.
- Skarbie, miło, że proponujesz, ale nie jesteś na to gotowy - skoro usypia dziewczyny gdy je całuje, to Nerwcia chyba jednak podziękuję za taką pomoc...
- No dobrze. Pocałowaliście się, ale ona zasnęła. Już poza tym zaśnięciem, w czym tkwi problem? - spytała, bo trochę nie rozumiała po co Gaw chciał z nią o tym rozmawiać. Przecież po tym jak się obudziła, mógł ją znów pocałować i byłoby po kłopocie, prawda?


Może i lepiej, że do żadnego badania nie dojdzie, bo jeszcze Gaw dostałby jakiejś traumy i co by wtedy było? Może dopiero wtedy zaczęłyby mu się kłopoty z potencją albo co. Podejrzewam, że wtedy Nerwcia musiałaby się słono tłumaczyć przed Evie. Oczywiście, jeśli założymy, że dojdzie do sytuacji, w której Evie będzie chciała przetestować Gawową różdżkę.
- Na niektórych alkohol działa usypiająco. Bardzo usypiająco – dodał na swoją obronę. A co, aż taką sierotą nie był, niech sobie nikt nie myśli. Puścił kolejne uwagi Minerwy mimo uszu. Jeśli nadal będą się sprzeczać na temat jego umiejętności, to nic pożytecznego pożytecznego tego nie wyniknie, w końcu Gaw przyszedł się tutaj poradzić.
- Kocham ją – oznajmił wreszcie Gawain. No no, to pojechał z grubej rury. – Ale zawsze byliśmy jak rodzeństwo i jestem pewien, że nie jest mną zainteresowana w ten sposób i tylko w stanie upojenia przyszła jej ochota na całowanie. I co mi na to poradzisz? – spytał poważnie. Cóż, ciocia Nerwcia ma zadanie specjalne.


Nerwcia zostawiła już temat Gawowych problemów z całowaniem, które jej zdaniem jednak istniały, ale mniejsza o to. Nie będą się tu teraz kłócili, bo przecież Robardsowi chodziło o coś innego.
- Oh... - rzuciła. To wiele wyjaśniało. Oczywiście od dawna wiedziała o Gawowej ekscytacji osobą Evsona, ale nie podejrzewała, że sprawa zaszła tak daleko i w grę wchodzi miłość. Uczucie, prawdę mówiąc, dosyć obce Nerwci. - Friendzone is a bitch - powiedziała mądrze. - Skąd masz pewność, że ona tego nie odwzajemnia? Wiesz, niektórzy twierdzą, że podczas upojenia alkoholowego ludzie właśnie są szczerzy... Może po prostu nie miała odwagi zrobić tego na trzeźwo? - podsunęła. Taka opcja wchodziła przecież w grę.


Cóż, pewnie Gawain musiałby w praktyce udowodnić Nerwic, że się myli co do jego zdolności, ale może lepiej tego nie robić, bo gdyby Chris o tym usłyszał, zapewne zostałby najbardziej morderczym numerologiem na świecie.
- To prawda – Gawain skomentował Nerwicowe słowa mądrości. – No wiesz, ten sznur facetów, z którymi umawia się na randki chyba o czymś świadczy… - powiedział, zastanawiając się nad tym. Gdyby było inaczej, chyba Evie nie dawałaby mu często okazji do testowania swoich stalkerskich umiejętności. – Serio tak myślisz? – spytał, słysząc jej sugestię. Sam nigdy nie pomyślał o tym w ten sposób. No cóż, faceci i ich tok myślenia…


Biedny Chris. Ale spokojnie, już za jakiś czas pewnie umoczy, bo Nerwcia długo już nie wytrzyma. On zresztą pewnie też!
- A Ty się z nikim nie umawiasz? - spytała, unosząc brew do góry. Coś ten Gaw jej ściemniał w którejś kwestii. Bo skoro się nie umawiał, to pewnie był prawiczkiem... A nie sądziła by był, więc jednak coś tutaj się nie zgadzało. - Pewności mieć nie mogę, bo nie znam jej tak dobrze jak Ty, ale moim zdaniem to jest możliwe - to nawet miało sens. Jeśli wiesz, że nie możesz kogoś mieć, albo nie sądzisz, by taka opcja wchodziła w grę, to dobrym sposobem jest rozproszenie swojej uwagi kimś innym.


Biedni to oni oboje będą, kiedy Rob się o wszystkim dowie. Nie należy nie doceniać gniewu Gryfonki wyposażonej w wysokiej klasy pałkę!
- No nie – odparł, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Czasy były niespokojne, więc między pracą aurora a stalkowaniem Evie zostawało mu mało czasu na inne rozrywki, więc kto by wtedy się przejmował umawianiem? Wcześniej może mógł sobie na to pozwolić, ale teraz było inaczej. Zresztą, jego uczucia względem Evie zrobiły się poważniejsze i nawet nie miał ochoty tracić czasu na inne dziewczyny.
- Hmm… - zamyślił się nad jej słowami, zastanawiając się, co powinien zrobić. Najwidoczniej nie pozostawało mu nic innego jak czekać na rozwój wydarzeń i zobaczyć, jak Evie będzie się względem niego zachowywać. Kto wie, może znowu wyniknie między nimi podobna sytuacja i wtedy wszystko stanie się jasne. – Chyba już sobie z tym poradzę – powiedział w końcu. – Dzięki za rozmowę. Gdybyś kiedyś potrzebowała udawanych seksualnych usług, wiesz gdzie mnie znaleźć – dodał, puszczając do niej oczko. Ho, ho, po tej sugestii Minerwy najwyraźniej humor znacznie mu się poprawił.
- Do zobaczenia – pożegnał się jeszcze i opuścił jej gabinet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Minerwa&Gawain #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: