IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Minerwa & Gawain & Christopher #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Minerwa & Gawain & Christopher #1 Empty
PisanieTemat: Minerwa & Gawain & Christopher #1   Minerwa & Gawain & Christopher #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 11:03 pm

Gawain postanowił odwiedzić stare hogwarckie śmieci (no dobra, może lepszym określeniem byłoby 'antyczne śmieci', bo zamek jednak miał te swoich kilkaset, o ile nie więcej, lat). Sentymentalizm nie był jednak jedynym powodem jego wizyty. Otóż Gaw potrzebował przyjacielskiej porady w kwestii Evie, a któż nadaje się do tego lepiej niż inna kobieta? W ten sposób Robards znalazł się w zamku i wyruszył na poszukiwania swojej przyjaciółki, Minerwy. Hohoho, Nerwcia już na pewno udzieli mu nie lada porady!
Szczęście najwyraźniej mu dopisało, bowiem wystarczyło tylko, że pojawił się przed pokojem nauczycielskim i pokręcił tam chwilę, a jego oczom ukazała się jego droga przyjaciółka o kocim temperamencie.


Nerwcia umówiła się z Gawem, że ten wpadnie do niej do Hogwartu. Dawno się nie widzieli, było co nadrabiać, a Robards wydawał się nalegać na spotkanie. Wszystko idealnie się złożyło. Miała przecież pokazać Chrisowi swojego kochanka, prawda?
Akurat wyszła z pokoju nauczycielskiego, gdy na niego wpadła.
- Witaj - powiedziała i nachyliła się by cmoknąć go w policzek na przywitanie. - Przytakuj wszystkiemu co mówię - szepnęła mu do ucha, po czym wyprostowała się. - Jak dobrze cię widzieć! - odparła głośniej. - Chodź, porozmawiamy w środku - dodała, biorąc go za dłoń i wciągnęła do pokoju nauczycielskiego. Biedny Gaw, jeszcze nie wiedział co go czeka.


- Cześć - przywitał się, gdy Minerwa do niego podeszła. Uśmiechnął się na jej widok, w końcu przez swoje obowiązki zawodowe nie widywali się tak często, zwłaszcza że Gaw mieszkał w Londynie, a Nerwcia pilnowała bachorów w Hogu. Niestety, nie można mieć wszystkiego. Poza tym, przyjaźń z Nerwcią wyglądała inaczej niż przyjaźń Gawa z Evie, czytaj - zawierała brak bycia stalkerem.
Gawain zerknął na Minerwę z zaciekawieniem, kiedy kazała mu przytakiwać. Biedny chłopak, sam nie wiedział w co się pakuje!
- Ciebie też - przyznał i ruszył za nią do pokoju nauczycielskiego.



Nerwcia miała zamiar upiec dwie pieczenie za jednym ogniem. Spotka się z Gawem i dowie jaki ma problem, a jednocześnie wkurzy Chrisa, co było ostatnimi czasy jej nowym hobby. Nerwcia, urodzona manipulatorka, sprawi, że wszyscy będą tańczyli jak im zagra, a co!
Minerwa wprowadziła Gawa do pokoju nauczycielskiego, który jeszcze był pusty. Zerknęła na zegarek wiszący na ścianie, który wskazywał, że Chris skończył już zajęcia, więc zgodnie z jej przewidywaniami za chwilę się tam zjawi. Idealnie.
- Tęskniłam za Tobą - rzuciła, zaczynając wcielać w życie swój misterny plan. Zbliżyła się, obejmując go rękoma za szyję, które szybko zaczęły jednak zjeżdżać od jego ramion w dół. Usłyszała zbliżające się kroki, uśmiechnęła się pod nosem. - Moje łóżko było dziwnie... puste - powiedziała, kiedy jej dłonie wylądowały na jego tyłku, akurat w momencie, gdy drzwi pokoju nauczycielskiego się otworzyły. - Mam dla Ciebie niespodziankę - szepnęła kusząco, przygryzając delikatnie płatek jego ucha. Wtedy Chris zjawił się niedaleko nich i Minerwa udała, że dopiero teraz zdała sobie sprawę z jego obecności.
- Chris, nie widziałam cię - powiedziała udając, że absolutnie tego wszystkiego nie uknuła i na chwilę zdjęła łapska z Gawa. Dosłownie na chwilę. - To Gawain, mówiłam Ci o nim - dodała i klepnęła Robardsa w tyłek.


Christopher skończył właśnie ostatnie zajęcia przewidziane na ten dzień, więc podążając za wszelkimi zasadami rozsądku i logiki, udał się do pokoju nauczycielskiego, by zostawić tam dzienniki, wypracowania uczniów, czy tam inne pierdoły, które zwykle odnoszą tam nauczyciele. Spodziewał się, że o tej porze pokój będzie raczej pusty, jak bywało co tydzień. Och, w jakimże był błędzie! Gdy tylko wszedł do środka, jego oczom ukazał się nie kto inny, tylko Minerwa McGonagall, której ręce przylgnęły do jakiegoś osobnika, niczym przyczepione zaklęciem trwałego przylepca. Chris zdecydowanie nie był pod wrażeniem tego, co właśnie zobaczył. Oj, opanowanie tego wkurzenia będzie wymagało dużej ilości tabeli numerologicznych! Swoim zwyczajem, Griffiths nie miał jednak zamiaru dać Minerwie żadnej satysfakcji z jej szalonych działań.
- Witaj, Minerwo, widocznie za długo siedzisz nad wypracowaniami, skoro wzrok ci się pogarsza - rzucił pogodnie, ruszając w kierunku szafek, żeby zostawić tam zbędne fanty. - O, naprawdę? Nie przypominam sobie - stwierdził, pozornie bez emocji.


Wszystko szło zgodnie z planem. Gaw na szczęście się nie odzywał, więc jej z niczym nie zdradził. Gdyby wydało się, że to jedna wielka ściema Chris miałby z niej niezły ubaw.
- Wzrok mam bardzo dobry. To ty niepotrzebnie zakradasz się do ludzi - odparła, nic sobie nie robiąc z jego docinki. I tak wiedziała, że go zdenerwowała, po prostu starał się opanować.
- Kłamca - rzuciła z rozbawieniem. - Mówiłam, że go przyprowadzę i przyprowadziłam - powiedziała z triumfalnym uśmieszkiem. Nerwcia ty diablico!


Gawain uniósł brew w wyrazie zaskoczenia, gdy poczuł rękę Minerwy w miejscu, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę i to niejednokrotnie, a aż dwa razy! I jeszcze to przygryzanie ucha, to było wyjątkowo bezczelne, nawet jak na Nerwcię. Gaw jednak potraktował to z rozbawieniem i postanowił przyjąć to na klatę i zabawić się trochę w tę grę Nerwci. Bądź co bądź, na pewno działała ona według swojej pokręconej logiki i miała w tym jakiś cel. Wszystko jednak wyjaśniło się, gdy w pokoju nauczycielskim pojawił się Christopher Griffiths. Gawain w mig pojął, o co chodzi. Cóż, najwyraźniej nie tylko on doświadczał problemów damsko-męskich i nawet taka samowystarczalna kobieta-kot jak Minerwa nie była na nie odporna.
- Już nie mogę się doczekać tej niespodzianki, kociaku - powiedział, odgrywając swoją rolę i uśmiechając się niewinnie. - Czy masz dla mnie jakiś prezent do rozpakowania? - zapytał, spoglądając wymownie w kierunku odzienia Nerwci. A co, jak grać, to grać!
Zerknął w kierunku Griffithsa, który wyraźnie starał się udawać, że go to nie rusza. Cóż, zobaczymy, jak długo wytrzyma.


Od razu, że problemy damsko-męskie... Nerwcia uwielbiała sobie pogrywać z innymi i niekoniecznie musiało tutaj chodzić o coś poważniejszego. Ale Chris wpadł jej w oko, nie da się zaprzeczyć.
- Zgadłeś - odparła, uśmiechając się łobuzersko w jego stronę. Och, jak dobrze, że Gaw podtrzymywał wiernie jej wersję. Inaczej byłby wstyd. Nie ma obaw, Nerwcia mu to dobrze wynagrodzi.
- Kupiłam coś specjalnie na tę okazję - wymruczała, puszczając do niego oko. Ho ho ho, Nerwcia wczuła się w sytuację. - Pójdziemy do mnie to sam się przekonasz.


Co to są, kurwa, za porządki? - pomyślał Chris, przyglądając się całej tej scenie. Czyżby Hogwart powoli zamieniał się w dom schadzek? Na Merlina, czyżby Nerwcia brała przykład z rozwiązłych Puchonek? Naturalnie, Chris nie miał o niej złego zdania, a przejął się tak tylko dlatego, że Minerwa strasznie mu się podobała, chociaż naturalnie nigdy by się do tego nie przyznał. Zresztą, obserwując jej nowy obiekt pożądania, Chris doszedł do wniosku, że i tak nic by z tego nie wyszło, skoro najwyraźniej Minerwa była zainteresowana młodymi, jurnymi aurorami. Phi, jakby bycie aurorem świadczyło o tym, czy ktoś umie dobrze machać swoją różdżką!
- Ano, przyprowadziłaś - mruknął na pozór obojętnie. - Oczekujesz gratulacji? - spytał tylko, jakby nie rozumiał czemu Minerwa musi mu świecić przed oczami swoim nowym męskim ogrzewaczem pościeli. Doprawdy, Chris był świadomy jej powodzenia i bez tego. - Zatem gratuluję, Minerwo - stwierdził, brzmiąc trochę jak naburmuszony nastolatek i ruszył w kierunku biurka, mając zamiar zająć się ocenianiem wypracowań uczniów, żeby zademonstrować, jak bardzo go cała ta sytuacja nie rusza. Przechodząc, przypadkowo zahaczył o Gawaina. Naprawdę bardzo przypadkowo.


Biedny, sfrustrowany Chris. Tyle czasu zna Nerwcię, a jeszcze nie zdołał przejrzeć motywów jej postępowania. Ale to nic, może kiedyś się domyślić, że chodziło o niego, a Nerwcia po prostu jest zbyt socially awkward by okazać zainteresowanie osobnikiem płci przeciwnej w normalny sposób. Zresztą, była wyjątkowa, nie ma się co z tym kryć.
- Nie potrzebuję Twoich gratulacji. I bez nich świetnie sobie radzę - odparła, jakże skromnie. - Nie będziemy Ci przeszkadzać i tak mamy pewną... sprawę do załatwienia - dodała, specjalnie akcentując słowo "sprawa", wyraźnie dając mu do zrozumienia o co może chodzić. Po tych słowach wzięła Gawa pod rękę i wyprowadziła z pokoju nauczycielskiego prowadząc do swojego gabinetu.

/Nerwcia i Gaw out Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Minerwa & Gawain & Christopher #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: