IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Minerwa&Christopher #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Minerwa&Christopher #1 Empty
PisanieTemat: Minerwa&Christopher #1   Minerwa&Christopher #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 11:03 pm

Chris skończył lekcje przewidziane na dziś i wreszcie miał trochę czasu dla siebie. Ostatnie zajęcia w tym dniu były wyjątkowo męczące. Trzeci rok Hufflepuffu doprowadzał go do białej gorączki. Gdyby chociaż sparowano ich z jakimś innym domem... Niestety, ten rocznik Puchonów zapałał jakąś miłością do numerologii (niestety bez wzajemności) i zapisało ich się tylu, że nie dało się do tej klasy dorzucić już nikogo innego. Chris naprawdę lubił uczyć i naprawdę nie był do nikogo uprzedzony, ale jego zdaniem Helga Hufflepuff mogła postawić trochę wyższą poprzeczkę odnośnie tego, kogo przyjmowała do swojego domu.
Chris postanowił wpaść do pokoju nauczycielskiego i posprawdzać trochę wypracowań piątoroczniaków, które miał im oddać pod koniec tygodnia. Chciał się z tym szybko uporać, żeby później spędzić trochę czasu z Robin. Ktoś mógłby go określić jako nadopiekuńczego ojca, ale z racji tego, że matka dziewczyny nie żyła, mieli tylko siebie, dlatego starał się poświęcać córce dużo uwagi. Tymczasem usiadł przy jednym ze stołów, wyciągnął z teczki kilkanaście zwojów pergaminu i uzbroiwszy się w pióro i kałamarz z czerwonym atramentem, rozpoczął sprawdzanie.


Minerwa zaraz po skończonych zajęciach została poproszona o wstąpienie do gabinetu dyrektora, co też oczywiście zrobiła. Tam posłuchała się paru, dosyć poufnych spraw, swoją częścią obiecała się oczywiście zająć, na tyle, na ile będzie potrafiła i znajdzie czas. Wychodząc została tradycyjnie uraczona jednym ze smakołyków, które Dumbledore zwykle trzymał w misce i częstował nimi wszystkich gości, ku ich niezbyt wielkim entuzjaźmie. Przebąknęła jednak dziękuję, po czym wyszła z gabinetu, udając się na korytarz. Tam, kiedy nikt nie patrzył, wrzuciła gryzącego cukierka za pomnik, po czym pewnym krokiem ruszyła na przód, w znanym tylko jej kierunku. Zanim jednak do niego dotarła, zatrzymała się, widząc na korytarzu zbyt spoufalającą się ze sobą parkę. Stanęła za nimi, jakby znikąd i chrząknęła znacząco, chcąc zwrócić na siebie ich uwagę.
- Panie Finnegan, gdyby pana wkład naukę na mój przedmiot był równie gorliwy, co pańskie łapy na tyłku pani Parkinson, może SUM-y poszłyby panu lepiej - odparła bezceremonialnie, na co oboje wyraźnie się zmieszali. 1:0 dla Minewry! Ach, jak ona uwielbiała wprawiać w zakłopotanie swoich uczniów.
- Radziłabym jednak zabrać się za naukę. Chyba, że woli pan, abym znalazła inne zastosowanie dla pana rąk. Toalety same się nie wyczyszczą - rzuciła na odchodnym, po czym ruszyła dalej, specjalnie przechodząc między parką, by jeszcze bardziej ich w tym momencie rozdzielić. O nie, żadnego mizdrzenia się na korytarzach! W końcu to byli jeszcze gówniarze, w dodatku tacy, którzy się nie uczyli. A to był według Minerwy najgorszy z możliwych typów! Wreszcie, po krótkim przystanku, który zrobiła na korytarzu dotarła do pokoju nauczycielskiego, gdzie zastała jedynie Chrisa.
- Christopher - rzuciła, chcąc zwrócić na siebie jego uwagę i w tym czasie podeszła bliżej, siadając na krześle obok niego. - Znów zagrzebany w papierach? - uniosła jedną brew lekko do góry. - No tak, starość nie radość, a i życia towarzyskiego brak - powiedziała, niby to niewinnie. Co z tego, że była w tym samym wieku? Ona miała się wręcz doskonale!


Samotność nie była długo dana Chrisowi, bowiem wkrótce w pokoju nauczycielskim pojawiła się Minerwa McGonagall. Nie mógł powiedzieć, żeby jej nie lubił, wręcz przeciwnie, nawet trochę mu się podobała, ale musiał przyznać, że uważał ją za nieco... przytłaczającą? Tak, to chyba dobre określenie. Minerwa zawsze miała na wszystko ciętą odpowiedź, nic dziwnego więc że budziła w zamku powszechny respekt.
- Minerwo - odparł równie formalnie, kiwając jej głową na powitanie, po czy znów powrócił do wypracowań. Doprawdy, czy te dzieciaki zupełnie nie potrafiły liczyć?
- Jak widać - odparł, wzruszając ramionami. Nie wszyscy mogli zamieniać szczury w filiżanki albo igły w zapałki w ramach wykonywania swoich obowiązków zawodowych. Inne dziedziny magii nie zawsze były tak robiące wrażenie jak trasmutacja.
- Niektórzy z nas mają inne obowiązki - stwierdził po prostu, mając na myśli zarówno swoją pracę, jak i bycie przykładnym ojcem dla Robin, co skutecznie wypełniało mu większość wolnego czasu.


Na osobowość Minerwy składało się tyyyle wypadkowych, że faktycznie większość ludzi czuła się przytłoczona jej osobą. Sama McGonagall jednak nie uważała, by w jej zachowaniu było cokolwiek złego. Z natury uważała, że większość otaczających ją osób to kompletni niedouczeni kretyni, więc w ramach walki z głupotą stosowała swoje niezastąpione rady. A to, że inni mogli odbierać je jako "czepialstwo", albo jeszcze inne ciekawe słowa, to już przecież nie jej problem. Minerwa wychodziła z założenia, że prawdziwi geniusze zawsze byli niezrozumieni przez otoczenie. I tak właśnie było w jej przypadku.
- Sugerujesz, że ja ich nie mam? - spytała, unosząc jedną brew do góry. Bynajmniej nie odbierała tego za obrazę, w końcu sama dobrze wiedziała, że pracy nigdy jej nie brakuje, jednak uznała za dosyć intrygujące, że jeszcze ktokolwiek próbował wdawać się z nią w takie dyskusje. Ciekawe...
- Chris, Chris, Chris - zacmokała z dezaprobatą. - Inni po prostu potrafią zajmować się i pracą i przyjemnościami - odparła, nachylając się w stronę dzierżonych przez niego papierów. - Dużą ilością przyjemności - szepnęła kusicielsko, z typowym dla niej uśmieszkiem, po czym odchyliła się znów w swoją stronę, opierając się o plecy krzesła. - Ale co Ty możesz o tym wiedzieć - rzuciła, spoglądając gdzieś przed siebie. Wszystko to było częścią jej "zabawy". - Lata świetości już dawno minęły... Dlatego właśnie zainwestowałam w młodszy model - oznajmiła. Jak ona uwielbiała go tak wkręcać. Mina Chrisa była po prostu bezcenna!


- Nie, sugeruję tylko, że inni nie są tak wszechstronni jak ty - odpowiedział po prostu, od niechcenia przerzucając zwoje pergaminu. Mogło to zabrzmieć złośliwie, ale uważał, że uzdolnienia Minerwy były naprawdę imponujące, w końcu trasmutacja nie należała do najłatwiejszych dziedzin. W szkolnych czasach radził sobie z nią dość dobrze, chociaż bez szczególnych fajerwerków. Wolał raczej czysto teoretyczne rozważania, które były bliższe numerologii.
- A ty, oczywiście, wiesz wszystko o różnych rodzajach przyjemności - powiedział z rozbawieniem. Już dawno wypracował sobie sposób obchodzenia się z Minerwą. Zachowywał stoicki spokój, jednocześnie trochę ją prowokując, bo zawsze ciekawiło go, co też tym razem ona wymyśli, żeby mu dogryźć. Musiał przyznać, że inwencję miała nieziemską.
- Taaak, starość nie radość... - westchnął przeciągle, ignorując fakt, że oboje byli z jednego rocznika. - Ale nie wiem czy słyszałaś, im młodszy model, tym szybciej się psuje. Przynajmniej tak słyszałem.


- Fakt - odparła krótko. Nerwcia była świetna w naprawdę wielu dziedzinach, a transmutacja była chyba najtrudniejszą dziedziną magii, a w niej była w ogóle niezrównana. Z pewnością stanowiłaby świetny nabytek dla Śmierciożerców, ale całe szczęście była po stronie "dobra". - Wątpisz w to? - uniosła jedną brew do góry. - Och, nie masz zieloneeeego pojęcia jak wiele o tym wiem - rzuciła, jak najbardziej sugestywnie. Uwielbiała poczyniać różnego rodzaju aluzje na temat swojegu bujnego życia towarzyskiego. Czy było w tym choć ziarnko prawdy, o tym wie jedynie Minerwa, aczkolwiek bardzo przyjemnie jej się go irytowało. Śmiało można to nazwać jej hobby.
- Ojjjj, w tym przypadku też się mylisz. Mój model, 25-letni auror działa bez zarzutów. Nawet kilka kolejek pod rząd - zdradziła. Co z tego, że było to kłamstwo, kiedy Chris o tym nie wiedział? Minerwa potrafiła doskonale zmyślać przez co trudno było się połapać, czy to, co mówi jest prawdą, czy też nie.
- Jeżeli mi nie wierzysz, możesz się sam przekonać. W weekend ma do mnie wpaść - oznajmiła po chwili, niby to od niechcenia. Wysłać sowę do Gawa nie było najmniejszego problemu, gorzej będzie, jeśli ten się wyda, że jednak nic ich nie łączy. No, ale Nerwcia postara się o odpowiedni poziom awkwardness, że Gaw zapomni jak się nazywa, więc jednocześnie nie piśnie słówka, że cały ten ich romans jest zmyślony.


- Ależ nie wątpię - zaprzeczył od razu. Co jak co, ale w zamku było głośno o różnorakich przygodach Minerwy. Chris podejrzewał, że część plotek na ten temat rozpowszechniała sama McGonagall, ale nie miał zamiaru psuć jej radości, jaką najwyraźniej miała, czyniąc te różne aluzje. Po prawdzie, i jego też to bawiło, zastanawiał się bowiem ile ciekawych historii na swój temat Minerwa mu jeszcze sprzeda.
- Kilka kolejek pod rząd? - spytał z rozbawieniem. Cóż, to brzmiało jakby Minerwa mówiła o wibratorze, a nie o facecie, ale uznał, że bezpieczniej nie dzielić się z nią tą obserwacją.
- Dobrze, daj mi tylko znać dokładnie kiedy - zgodził się, słysząc jej propozycję. Będzie miał okazję się przekonać czy erotyczne przechwałki Minerwy mają jakieś pokrycie w rzeczywistości.


- Słusznie - odparła krótko. Część plotek z pewnością rozsiewała sama Minerwa, oczywiście działałą incognito, żeby nie wyszło na to, że to faktycznie jej sprawka. A takie sianie aluzji co do swojej osoby było bardzo w jej stylu. Najpewniej sprawdzała jak wiele Christopher da radę wytrzymać. Trzeba przyznać, że póki co dosyć dobrze mu to szło!
- Wiem, dla Ciebie pewnie jedna stanowiłaby wyzwanie, ale cóż. To się nazywa starość - nie chciała już wdawać się w sugestie, że pewnie ma problemy z tym, żeby mu stawał, bo zwiotczałe mięśnie i takie tam. Zostawi to sobie na inny dzień.
- W porządku - pokiwała głową. Teraz tylko będzie musiała zwabić Gawaina do zamku, przedstawić go jako swojego kochanka i nie dopuścić do tego, by ją wydał przed Chrisem. Ale co to tam dla Minerwy!
- A teraz muszę już lecieć - poinformowała, wstając z krzesła. Posłała mu jeszcze ostatnie spojrzenie, po czym przybierając poważniejszy wyraz twarzy, opuściła pokój nauczycielski.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Minerwa&Christopher #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: