IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Emmeline&Marcus #2

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Emmeline&Marcus #2 Empty
PisanieTemat: Emmeline&Marcus #2   Emmeline&Marcus #2 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:57 pm

Był w miarę ciepły dzień, jak na tę porę roku, dlatego panna Wood postanowiła udać się na błonia, a konkretniejszą lokalizacją okazało się boisko do Quidditcha. Usiadła na trybunach, otworzyła księgę o paleniu czarownic, od pewnego momentu, bo trochę miała już przeczytane. Wszystkie bieżące zadania miała już odrobione, więc mogła pozwolić sobie na tę chwilę relaksu. W dodatku, z dala od zamku nikt jej nie przeszkadzał i nie napastował, że ma komuś pomóc w wypracowaniu. Same plusy!


Marcus już od dłuższego czasu przymierzał się do tego, żeby ruszyć do przodu sprawę z Emmeline. Wymagało to od niego nie lada psychicznych przygotowań, bowiem Emms była osóbką dosyć specyficzną w obyciu. Z lepszym bądź gorszym (częściej gorszym) efektem Marcus zagadywał ją co jakiś czas, kiedy natknął się na nią gdzieś w Hogwarcie. Dzisiaj najwidoczniej szczęście mu sprzyjało, bo gdy tylko zbliżył się do trybun, ujrzał na nich obiekt swojej misji. Nie namyślając się długo, ruszył w jej kierunku.
- Cześć - przywitał się z entuzjazmem. O tak, przy Emmeline będzie go dużo potrzebował. - Ładna pogoda jak na listopad.


Trudno stwierdzić, czy Emmeline zastanawiała się nad tym dlaczego nagle Marcus tak się jej "uczepił". Niby to były przypadkowe spotkania, ale usilnie próbował nawiązać z nią kontakt i to wydawało jej się dziwne. Była dobrą uczennicą, większość czasu spędzała z nosem w książkach i jeszcze była nieco socially awkward. Każdą normalną osobę zdziwiłoby, że taki ktoś jak Yaxley nagle chce się z nią zadawać, ale podejrzewam, że panna Wood nie wyczuwała tutaj żadnego podstępu. Bo niby jaki miałby w tym wszystkim cel?
- Chwila - wymruczała, podnosząc jedną dłoń do góry i nie unosząc wzroku znad książki. Doczytała stronę do końca, żeby potem nie zgubić się w tym wszystkim i nie czytać czegoś, co już czytała, a dopiero po chwili włożyła między kolejne strony zakładkę i spojrzała na przybysza.
- Cześć - przywitała się grzecznie. Wow, Yaxley, kolejne spotkanie w ciągu najbliższego czasu. - Śledzisz mnie? - spytała, przekrzywiając lekko głowę na bok. Wydawało jej się to idiotycznym pomysłem, ale też... Niemożliwym jest, żeby tak ciągle na siebie wpadać kompletnie nienaumyślnie. No a że Emms to Emms, niestety rzadko zachowywała swoje przemyślenia dla siebie, a od razu się nimi dzieliła.


Może to i lepiej, że Emmeline nie domyślała się prawdziwych intencji Marcusa, bo boję się pomyśleć, co by wtedy z niego zostało. Może Emms zawiadomiłaby swoich sojuszników kosmitów i oni by go gdzieś porwali? Tak czy siak, lepiej nie ryzykować.
Marcus posłusznie zaczekał aż panna Wood skończy czytać stronę. Wydało mu się to dziwne, ale był już przyzwyczajony do specyficznego sposobu bycia Emmeline. I tak dobrze się złożyło, że miała ochotę doczytać tylko jedną stronę, a nie cały rozdział.
- Nie, skądże – zaprzeczył od razu, co było trochę słabe, bo przecież nikt, kto kogoś śledzi, by się do tego raczej nie przyznał. – Pogoda aż zachęca na wyjście z zamku, więc oto jestem – wyjaśnił, naprędce wymyślając wymówkę. Tak, znowu o pogodzie, +10 punktów dla Slytherinu, Marcus.


O tak, inni kosmici na pewno nie byliby zadowoleni z tego jak Marcus potraktował Emmeline. To z pewnością ich ulubiona kosmitka! Cóż, u Emms takie zachowania były raczej na porządku dziennym i to naprawdę jeszcze nic. Jak już Marcus zdążył się przekonać, potrafiła nagle w trakcie rozmowy sobie o czymś przypomnieć i bez słowa odejść w jakąś stronę.
- Hmm - wymruczała tylko, nie do końca przekonana, ale z drugiej strony, czy ktokolwiek wie co w głowie panny Wood siedzi? - Powtarzasz się - zauważyła. To, że doczytywała stronę nie oznacza, że nie docierało do niej to, co mówił wcześniej. - Wolałabym, żeby zrobiło się już zimniej. Lubię śnieg - powiedziała, a propo tej pogody, skoro tak bardzo chciał o niej porozmawiać.


Nie da się ukryć, że Emmeline godnie reprezentowała ich gatunek w czarodziejskiej Wielkiej Brytanii, więc na pewno cieszyła się u nich specjalnymi względami.
- Zdarza się – odparł tylko, wzruszając ramionami. Jak zwykle w jej towarzystwie czuł się nieco zbity z tropu. No dobra, może nieco to pewne niedopowiedzenie. Wygranie zakładu będzie ciężkim zadaniem, ale w końcu sam się w to wpakował.
- Śnieg ! Tak, tak, też go lubię. Pewnie niedługo spadnie – ucieszył się, gdy podjęła ten temat, bo dało mu to pewien punkt zaczepienia. – A wiesz co to oznacza?
Zachciało mu się zagadek, czego pewnie zaraz pożałuje, ale jakoś trzeba podtrzymywać konwersację.


Podejrzewam, że Emmeline u większości ludzi wywierała taki sam efekt. Nie bardzo wiedzieli jak się w jej obecności zachowywać, dlatego panna Wood większość czasu spędzała samotnie nad książkami. A zresztą, większość Krukonów siedziała z nosami w książkach i starali się nie przeszkadzać sobie nawzajem.
- Pewnie tak - spojrzała w niebo, bo wzięło ją na chwilę zamyślenia. Milion punktów dla tego, kto odgadnie co siedzi w jej głowie.
- Że będzie zimno i będzie trzeba się jeszcze grubiej ubierać - rzuciła, wracając znów wzrokiem do Marcusa. - No i oczywiście święta, a po świętach egzaminy. Sporo tego wszystkiego w zimę, ale przynajmniej jest ładnie - uśmiechnęła się. Żeby każdy miał takie rozumowanie co ona...


Ludzie są głupi, dać im jakieś wyzwanie i od razu nie wiedzą co z tym zrobić. Trochę oryginalności i człowiek się gubi, ale to nie od razu powód, żeby dyskryminować kosmitów, ot co.
Marcus zastanawiał się, o czym myśli Emmeline, chociaż był to zapewne próżny trud, bo chyba nikt nie potrafiłby się tego domyślić.
- Hmm… Nie da się ukryć – odparł wreszcie, nieco zbity z tropu. Ponownie. – Chociaż miałem raczej na myśli to, że zorganizują kolejne wyjście do Hogsmeade. Pewnie pójdziesz, ja też pójdę, a skoro trafia się taki zbieg okoliczności to może poszlibyśmy razem? – zapytał niezwykle elokwentnie. Brawa dla ciebie, Marcus.


Marcus jeszcze może dostanie pokojową nagrodę Nobla za nawiązywanie bliższej znajomości z kosmitami.
- Nie sądzę żeby to był dobry pomysł. Ostatnim razem też twierdziłeś, że musisz iść w te same miejsca, a potem wcale nic w nich nie kupiłeś - zauważyła. Pamięć miała doprawdy doskonałą, nie da się ukryć. - Nie ma co tracić czasu, mogłeś wtedy poczytać książkę, albo zrobić coś bardziej interesującego niż chodzenie za mną - powiedziała zupełnie poważnie. Ach ta Emms, taka awkward, zupełnie nie ogarniała życia. Ale na swój sposób w tym jednak chyba tkwił jej urok, prawda?


Nie zapędzałabym się z takimi wnioskami zbyt daleko, bo jeśli brzydki plan Marcusa wyjdzie na jaw, to jeszcze kosmici wypowiedzą nam wojnę i co wtedy będzie?
- Pamięć absolutna, to się chwali - powiedzial Marcus, starając się pokryć zmieszanie. Doprawdy, nie spodziewał się, że Emmeline przywiązywała aż taką wagę do szczegółów. No ale, to była Emms, z nią było wszystko możliwe. - No wiesz, ale mam... ćwiczenia! - wymyślił na poczekaniu, żeby znaleźć jakąś wymówkę. - Dla zdrowia. Żeby pozostawać w dobrej formie muszę dużo chodzić. A po śniegu jest wręcz idealnie, bo wyjątkowo wzmacnia mięśnie - uzupełnił z przekonaniem, jak gdyby faktycznie miał takie zalecenia. - Więc to żadna strata czasu, zwłaszcza w takim miłym towarzystwie - dodał jeszcze. No dobrze, może z tym miłym przesadził, ale chłopak się starał.


Najwyżej zrobią Marcusowi sondę przez penisa. Po co karać całą Ziemię za jednego gnojka?
- Hmmm... Polecam bieganie dookoła boiska. Duża powierzchnia, na pewno zdołasz na nim wykonać wszystkie ćwiczenia - nie była za bardzo przekonana co do jego pomysłu z ćwiczeniami, ale skoro wydawał się tak bardzo na nie naciskać i tak o nich opowiadać, to może faktycznie jakieś wykonywał?
- Ale skoro tak to mogę Cię przypilnować w Hogsmeade - odparła uprzejmie. U Emms to będzie taki wolontariat, ale niech się Marcus nie zdziwi jak mu każe zapierdzielać po całej wiosce robiąc skłony i tego typu rzeczy, bo zdrowotnie. <3


No tak, ja bym z kosmitami nie zadzierała, oni już mają swoje sekretne metody karania...
- Świetny pomysł - podchwycił od razu, chociaż pewnie powinien się najpierw zastanowić, a nie zachowywać jak głupi. Ale cóż - efekt Emms. - I widzisz, co ja bym bez ciebie zrobił?
No proszę, jaki Marcus miły, jaki zgodny. Czego się nie robi dla zakładu.
- Bardzo się cieszę. To będzie na pewno pomocne - ucieszył się, kiedy w końcu się zgodziła. W sumie ulżyło mu, że nie musi dłużej robić z siebie głupka i jej przekonywać.
- To do zobaczenia wkrótce - dodał na koniec, po czym opuścił trybuny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Emmeline&Marcus #2
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: