IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Freya&Damon #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Freya&Damon #1 Empty
PisanieTemat: Freya&Damon #1   Freya&Damon #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:49 pm

Freya, mimo wyraźnych obiekcji matki co do jej wstąpienia do Zakonu Feniksa, kompletnie nie brała tego pod uwagę i dalej próbowała swoich sił. Jak to zazwyczaj w nowych pracach, tak tutaj tym bardziej, zaczęli ogarniać dla młodych rekrutów zadania wstępne. Tym razem doszło do drobnej komplikacji. Freya była sama, a niespodziewanie pojawiło się w tym miejscu trzech przeciwników. Kompletnie nie sprawiło to jednak, że się poddała. Wręcz przeciwnie, walczyła niczym lwica, dziko wyrzucając z ust kolejne zaklęcia. Raz się żyje, a bez ryzyka nie ma zabawy, nie? W jednego pieprznęła klątwą tak, że odbił się od ściany budynku naprzeciwko, ale została jeszcze dwójka...



Damon akurat wracał z Pokątnej, gdzie miał parę spraw do załatwienia. Myślał już, że czeka go kolejne nudne popołudnie, but oh boy, he was wrong! Jego oczom ukazał się niezły widok - trzech podejrzanych typków najwyraźniej napadło na drobną blondyneczkę, co samo w sobie nie było niezwykłe, ale blondyneczka niezgorzej sobie z nimi radziła. Jeden z nich oberwał zaklęciem tak silnym, że odrzuciło go na ścianę, ale dwaj wciąż byli gotowi do walki. Damon postanowił interweniować. Wyciągnął różdżkę i machnął nią w kierunku jednego z napastników, pozbawiając go przytomności. Przy ostatnim postanowił wykazać się kreatywnością i podpalił jego szaty zaklęciem, które sprawiało, że ogień ciężko było ugasić. Jeśli nie spali się żywcem, to przynajmniej będzie go czekała kiełbaska z grilla.
Tymczasem Damon zbliżył się do blondyneczki, żeby sprawdzić, czy u niej w porządku.
- Jak tam, nic ci nie jest? - spytał, zatrzymując się obok niej. - Swoją drogą, gratuluję zaklęcia, nieźle przypieprzył w tą ścianę.



Freya miała to szczęście, że dorastała z Nerwcią, więc chcąc nie chcąc nauczyła się wielu zaklęć. Genialnie radziła sobie tez z transmutacją, więc pewnie gdyby napastnik był tylko jeden, zamieniłaby go w żuka gnojownika. Ale to może akcja na inny raz, tutaj liczył się czas. Albo ty skopiesz komuś dupę, albo oni tobie.
- W porządku - odparła, otrzepując szatę. Jeszcze chwila i sama by ich pozałatwiała, bo kolesie najwyraźniej nie byli zbytnimi inteligentami, no ale wpieprzył się jakiś nieznajomy i masz ci los. Dobrze, że chociaż wygląd miał przyjemny dla oka.
- Dzięki, taki był mój zamiar - na dwóch kolejnych pewnie też miała już jakieś wymyślne zaklęcie, ale z drugiej strony, po co je marnować na jakichś przygłupów. - Zepsułeś mi zabawę, poradziłabym sobie - widać, że nie była jakąś tam damą w opałach.



Gdyby tylko Damon wiedział, że ma do czynienia z potomstwem Nerwci, pewnie wstrzymałby się z interwencją, ale że McGonagallowe geny nie szły w parze z etykietką na czole...
- To dobrze - odparł, słysząc jej odpowiedź. Dla pewności (i pewnie z innych względów też he he) obciął ją wzrokiem od góry do dołu.
- Dobra, wierzę ci na słowo - stwierdzł ze śmiechem, ale i pewną dozą powątpiewania. Ciekawe czy jej zwłoki rozsmarowane na chodniku też byłyby takie zaradne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Freya&Damon #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: