IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Zachary&Helena #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Zachary&Helena #1 Empty
PisanieTemat: Zachary&Helena #1   Zachary&Helena #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:48 pm

Helena krzątała się po sklepie, nucąc coś pod nosem. Tego dnia Madame Malkin nie było w pobliżu, więc mogła czuć się swobodnie. Praca w tym miejscu nie była szczytem jej marzeń, ale póki co była najlepszym, na co Helena mogła liczyć. Chociaż była zdolną czarownicą, nie miała odpowiednich koneksji i wymarzona praca w Ministerstwie Magii przeszła jej koło nosa. Ostatnio jednak szczęście uśmiechnęło się do Heleny, bowiem poznała syna ministra i miała zamiar wykorzystać tę znajomość do swoich celów.

Zachary wyjątkowo się nudził. W dodatku denerwowało go to, że zbliżał się kolejny bankiet, odbywający się w Ministerstwie, na którym oczywiście koniecznie musiał się pojawić. Wkurzało go, że wszyscy, których poznawał wykorzystywali go do tego, aby znaleźć się bliżej jego ojca i wtedy wyhaczyć jakąś ciepłą posadkę. Sam Zach nie miał za bardzo wpływu na to kogo tam zatudniają, bo on nigdy w życiu nie chciałby tam pracować. Wolał Qudditcha, coś, w czym on był dobry sam z siebie, i nie był wiecznie skazany na to, by być porównywanym do ojca. No, ale skoro już zbliżał się bankiet, postanowił kogoś na niego zaprosić. We dwójkę z pewnością łatwiej zniesie tamtejsze nudy. W tym celu udał się do sklepu Madame Malkin, gdzie jakiś czas temu kupował nową szatę i przy okazji poznał tam pewną uroczą osóbkę. Wydawała mu się inną niż te wszystkie tępe laski, które lecą na niego tylko dlatego, że ma kasę i znajomości.
Wszedł do środka sklepu, gdzie od razu wypatrzył ją wzrokiem.
- Cześć - przywitał się. Nie wiem czy znali się z imienia i tak dalej, ale podejrzewam, że już tak, bo dziwnie byłoby zapraszać nieznajomą na takie wydarzenie. - Masz wolną chwilę, czy przeszkadzam? - spytał. W końcu była w pracy, a nie chciał by przez niego miała jakiekolwiek problemy.


Gdy Zachary pojawił się w sklepie, Helena uśmiechnęła się triumfalnie. Jej plany zaczęły ziszczać się szybciej niż się spodziewała. Cóż, pewnie część zasług leżała tutaj po stronie jej wrodzonego uroku, odziedziczonego po pokoleniach przodków. Jej szacowna rodzicielka, Yazmin, musiała być kiedyś bardzo urocza, skoro tak omotała swojego męża, że strzelał jej każdego dzieciaka równo co 2 lata, jak w zegarku! Porządek musi być.
- Cześć, Zach – przywitała go z uśmiechem. – Pewnie, szefowej nie ma, więc jestem sama w wielkim sklepie i mogę robić to, na co tylko przyjdzie mi ochota. Tylko jej o tym nie mów, bo jeszcze potrąci mi z pensji – zażartowała po chwili, po czym odwróciła od niego wzrok i udała, że musi coś poprawić przy najbliższych wieszakach z ubraniami.
Próbowała trochę flirtować, ale jednocześnie trzymała się na dystans, starając się zbytnio nie narzucać, bo wiedziała, że go to odstraszy. Był w końcu synem ministra i słynnym graczem quidditcha, więc pewnie był przyzwyczajony do napastliwych dziewczyn.
- Ale żeby nie było, że taka ze mnie leniwa pracownica – co mogę dla pana zrobić? – pozwoliła sobie na kolejny żarcik. O proszę, w jakim dobrym humorze jest dzisiaj Lena. To pewnie odziedziczone po Yazmin geny tak się cieszą na widok potencjalnego materiału na męża.

Biedny Zack, taki nieświadomy, że Helena wcale nie jest uroczą, niewinną osóbką, bo w rzeczywistości chce go wykorzystać, jak cała reszta. Smutek życia...
- To będzie nasza tajemnica - mrugnął do niej. Przecież by jej nie podkablował. I tak było mu wszystko jedno co się dzieje w tym sklepie, byle dalej szyli szaty, bo u Madam Malkin sprzedawali chyba najlepsze. Głupio byłoby musieć szukać nowego sklepu.
Zaśmiał się, słysząc kolejny jej żarcik. Uroczo.
- Spokojnie, niczego nie potrzebuję - powiedział, siadając na jakimś krześle. Wszystko jedno gdzie.
- Przyszedłem do Ciebie - zaczął. Wow, jakie twórcze wypowiedzi, panie Oldridge. - W przyszłym tygodniu mój ojciec wydaje bankiet i zastanawiałem się czy chciałabyś tam ze mną pójść? - rzucił, wpatrując się w nią uważnie. Może i zrobił to bez większych podchodów, ale co się ma kryć.


Jak to mówią – powszechnie uważa się, że samotna a zamożna czarownica potrzebuje do pełni szczęścia jedynie męża. Co prawda a)mówi tak głównie Yazmin, b)nie przesadzałabym z tą zamożnością, dodatkowa kasa od męża zawsze się przyda c) Helena odczuwała raczej potrzebę kariery niż męża, ale nie czepiajmy się szczegółów. Niestety, życie jest okrutne i trzeba sobie jakoś radzić.
- Mam nadzieję, inaczej będę musiała Cię ukarać – rzuciła żartem, po czym wróciła niby to do przeglądania szat, kątem oka jednak obserwując jego reakcję. Jeszcze nie wiedziała, na ile może sobie pozwolić, a nie chciała wyjść na napaloną fankę.
- Naprawdę? – spytała, niby to zaskoczona. Kiedy dzisiaj go tutaj zobaczyła, wiedziała od razu, że przyszedł tutaj dla niej, w końcu kto normalny tak często kupowałby szaty, nawet jeśli ma całą fortunę do dyspozycji. Słysząc jego propozycję, udała, że się zastanawia, chociaż od razu wiedziała, co mu odpowie.
- Oczywiście, z przyjemnością – odparła po krótkiej chwili. No co, dziewczyna musi umieć trzymać w napięciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Zachary&Helena #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: