IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Jonathan&Bethany #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Jonathan&Bethany #1 Empty
PisanieTemat: Jonathan&Bethany #1   Jonathan&Bethany #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:47 pm

Bethany była w szampańskim wręcz nastroju. W końcu bycie w szkolnej gazetce się opłaciło, bo zlecili jej przygotowanie artykułu o jej ukochanym Jonatanie! To znaczy, miała napisać o drużynie Qudditcha, ale to przecież prawie jedno i to samo, bo on był kapitanem Krukonów. Ach, to da jej tyyyyle czasu i możliwości, by spędzić z nim czas! Można śmiało powiedzieć, że była w siódmym niebie i nie zdenerwowało jej nawet to, że kapryśne schody parę razy wyrzuciły ją na niewłaściwym piętrze. Wreszcie wkroczyła do salonu Krukonów, ku swojemu zaskoczeniu od razu znajdując tam siedzącego na kanapie Jonathana. Czy mogłoby być lepiej?
- Cześć! - przywitała się, starając się sprawiać wrażenie zbyt podekscytowanej, bo jeszcze wyszłaby przed nim na dziwaczkę. - Wiesz, kazali mi przygotować artykuł o naszej domowej drużynie - zagadnęła, zgrabnie pomijając fakt, że miała do wyboru jedną z czterech drużyn. - Myślisz, że mogłabym wpaść na jakiś wasz trening? - spytała, prosto z mostu.


Jonathan spędzał popołudnie w krukońskim salonie, obmyślając strategie na kolejny mecz. Bądź co bądź, przygotowań nigdy za mało, zwłaszcza kiedy chodziło o zwycięstwo drużyny. Odkąd Jonathan został kapitanem postawił sobie za punkt honoru jak największą liczbę zwycięstw. Siedział sobie tak w zamyśleniu, aż zorientował się, że ktoś stoi koło niego i coś do niego mówi. Zerknął w stronę przybysza, którym okazała się być Bethany.
- Cześć – odpowiedział, uśmiechając się do niej. Lubił Beth, bo była równie entuzjastyczna, co on, nawet jeśli chodziło o inne rzeczy niż quidditcha. Jonathan doceniał ludzi z pasją. Gdyby jeszcze zdawał sobie sprawę, ku czemu, a raczej komu tak naprawdę jest skierowana pasja Bethany… No, ale to kwestia na inną grę.
- Myślę, że tak – odparł, słysząc, o co jej chodzi. W końcu zawsze lepiej się gra przed jakąś widownią, nawet na treningach. – Co powiesz na trening pojutrze?


To nie tak, że Bethany była jakąś stalkerką-kriperką, która w dormitorium pod łóżkiem miała przygotowany ołtarzyk imienia Jonathana, bo do tego stopnia sfiksowana oczywiście nie była... Po prostu... lubiła go. Bardzo. Czy to takie złe? Zresztą, z tego co wiedziała, to obecnie był z tą Evansówną, a Ollerton dodatkowo nie wyróżniała się niczym nadzwyczajnym... Nic dziwnego, że Wood nie zwracał na niej większej uwagi. Ech.
- Pojutrze? - powtórzyła, udając, że się nad tym zastanawia. Nie mogła mu przecież powiedzieć, że na spotkanie z nim zawsze wynajdzie jakiś czas. To znaczy, z drużyną, oczywiście! - Może być pojutrze - odparła w końcu, uśmiechając się do niego ślicznie. - A jak wam idą przygotowania do rozgrywek? - spytała z ciekawością. Była wielką fanką Quidditcha, nic więc dziwnego, że ją to interesowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Jonathan&Bethany #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: