IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Robin&Syriusz + Mary&Remus #2

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Robin&Syriusz + Mary&Remus #2 Empty
PisanieTemat: Robin&Syriusz + Mary&Remus #2   Robin&Syriusz + Mary&Remus #2 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:45 pm

/ #YOLO

Parę dni temu Syriusz i Robin doszli do porozumienia w jednej kwestii - oboje chcieli pomóc Remusowi i Mary w ich nie prowadzących donikąd próbach ruszenia ich przyjaźni w nieco innym kierunku. Wydawało im się, że nie tyle, byli dosyć nieśmiali, co mogli sądzić, że zepsują ich przyjaźń. Dlatego właśnie Rob i Syriusz wpadli na pomysł by udawać parę. Nie pytajcie które z nich to wymyśliło, ale ostatecznie oboje na to przystali. Mieli kilka dni na dyskretne omówienie szczegółów, dzięki czemu tylko dodali tajemniczości i nieco podejrzanego szeptania po kątach, nagłego milczenia, gdy ktoś z przyjaciół wchodził do salonu czy dormitorium. To poniekąd była część ich planu, bo wiedzieli, że gdy tak znikąd wylecą z tym, że niby są razem, nikt by im nie uwierzył. Zalegali akurat w pustym dormitorium dziewcząt klas 6, gdy nadeszła odpowiednia pora, kiedy to Lupin i MacDonald kończyli jakieś tam dodatkowe zajęcia. Oboje przyczaili się do progu, chcąc obserwować czy zdążyli już wejść.
- Psst. Już są - szepnęła konspiracyjnie do Black'a, wracając za ścianę. - Możemy zaraz iść, póki jest w miarę pusto - niedługo zwali się więcej osób, a wtedy jeszcze trudniej będzie im udawać.



W sumie jakkolwiek odjechany wydawał się być pomysł z udawaniem pary, był on bardzo w stylu Robin i Syriusza. No i jakby nie było, mieli przecież na względzie wyższy cel, a mianowicie wyswatać Remusa i Mary, którzy najwidoczniej byli na tyle niekumaci, że nie zorientowali się jeszcze, że coś do siebie czują. A jak wiadomo, szczęściu trzeba pomagać, więc Syriusz i Robin ochoczo zabrali się do tego zadania.
- Okej - powiedział, gdy Robin przyuważyła ich niepodejrzewających niczego przyjaciół. - To od czego zaczniemy? - zapytał, żeby jeszcze raz upewnić się co do szczegółów ich planu.


Pomysł był genialny, bo hej, skoro Syriusz i Robin potencjalnie mogli być parą, to czemu Remusowi i Mary miałoby się nie powieźć? To miało im pokazać, że jak się ludzie postarają, to im się uda. No, ale w ich przypadku chyba gorzej będzie z wykonaniem. Po tylu latach przyjaźni, jak przekonać przyjaciół, że nagle jest między nimi coś więcej? Zwłaszcza, że... nie ma? Stało przed nimi naprawdę trudne wyzwanie, ale ochoczo je przyjęli. Jakoś to będzie!
- Musimy zacząć od czegoś małego. Wiesz, żeby od razu im nie wciskać, że nagle wielka z nas para, bo tego nie kupią - jednak mowa tutaj o Mary i Remusie, oni byli ponadprzeciętnie inteligentni, byle czego nie kupią. - Dobra, chyba mam pomysł. Cofnijmy się do schodów - szepnęła, żeby czasem nikt ich nie podsłuchał lub nie przyuważył. - A teraz udawajmy, że rozmawiamy o czymś bardzo interesującym. I złap mnie za rękę. Jak nas przyuważą, to udamy, że nic nie miało miejsca - wyjaśniła, konspiracyjnym szeptem. Wiadomo, od czegoś trzeba zacząć, a taki w miarę luźny wstęp był chyba dobry. Zwłaszcza, że od jakiegoś tygodnia, a może i więcej czaili się po kątach, szeptali w konspiracji - przyjaciele mogli coś już tam zacząć podejrzewać. Takie "my? trzymaliśmy się za ręce? skąąąąd! tu się nic nie dzieje!" Tutaj nie wystarczyło po prostu przelizać się przed oczami przyjaciół, potrzebowali najpierw zbudować jakieś solidniejsze podstawy do ich misternego planu. Remus i Mary sami będą chcieli wydusić z nich "prawdę".


Nie ma jak szalone pomysły, bo jak wiadomo, w tym szaleństwie jest metoda. Chociaż jeśli spojrzeć na ten plan z logicznego punktu widzenia, to może nie był taki szalony. Przykład Robin i Syriusza mógł otworzyć oczy Mary i Remusowi, więc należało spróbować.
- Masz rację - pokiwał głową ze zrozumieniem. - Inaczej od razu zorientują się, że coś jest nie tak i cały nasz plan pójdzie w cholerę. A byłoby szkoda, bo jest naprawdę genialny - powiedział tonem pełnym zadowolenia. O tak, Syriusz nigdy nie miał problemów ze skromnością.
- Cokolwiek rozkażesz - zgodził się, spełniając jej polecenie. Gdy byli już przy schodach, przywołał swoje pokłady talentu aktorskiego i zrobił wszystko tak, jak Robin mu mówiła, starając się przy tym wyglądać wiarygodnie tzn. jak zakochany idiota, co po prawdzie nie było takie trudne, jeśli chodziło o Robin, chociaż do tego Syriusz nigdy by się nie przyznał.
Gdy wreszcie zakończył się ich mały show, Syriusz puścił rękę Robin, niby to zawstydzony.
- Co teraz? - spytał szeptem. - Idziemy do nich?


Plan sam w sobie może nie, ale Robin i Syriusz jako... para? To chyba wydawało się bardziej szalone od tego, że cały ten ich plan miał na celu zeswatanie dwójki ich przyjaciół. Robin raczej nie postrzegała go pod kątem kogoś więcej niż przyjaciela. No chyba, że tak bardzo wsiąkła w strefę friendzone, że samo przekroczenie linii "czegoś więcej" najzwyczajniej w świecie jej umknęło. Trudno stwierdzić, skoro tak naprawdę ona i Syriusz nigdy niczego więcej nie próbowali.
- No raczej - Robin też ze skromnością problemów nie miała. Najmniejszych. Scenka wyszła im nawet wiarygodnie, nic dziwnego, w końcu oboje byli świetnymi aktorami.
- Oczywiście. Przecież nas widzieli - szepnęła konspiracyjnie. Znając życie i Marusa, gdy tylko ich spotrzegli, pewnie odwrócili wzroki. No, ale to co mieli oczywiście zobaczyli i bardzo dobrze.
- Cześć! Nie wiedzieliśmy, że tutaj jesteście - skłamała gładko, kiedy oboje podeszli bliżej kanapy, na której obecnie zalegał nieświadomy podstępu Marus. - Mieliśmy właśnie... Znaczy, Syriusz i ja chcieliśmy właśnie iść do... - tu spojrzała na Black'a, niby to, że chce z im szybko ustalić jakąś wersję, co również było częścią jej genialnego planu. - Biblioteki - genialne! Sama Griffiths w bibliotece bywała całkiem często, bo jak wspominałam, chciała wiedzieć coś więcej, niż cała reszta tępaków, ale... Black i biblioteka? Ha, od razu można było wyczuć, że to jakaś ściema i dobrze. Przyjaciele mogą podejrzewać, że Robin i Syriusz chodzą na jakieś schadzki. O to właśnie chodzi. - Wiecie, McGonagall dała nam te dodatkowe wypracowania za ostatnie - przewróciła teatralnie oczami. Podejrzewam, że Griffiths czasem miała wątpliwą przyjemność otrzymania karnego wypracowanka na milion stóp za jakieś wybryki Huncwotów, bo się z nimi trzyma i tak dalej.



Friendzone is a tricky thing, kto wie jak ona działa. Chociaż faktycznie, Robin i Syriusz nigdy nie mieli jakichś pozaprzyjacielkich sytuacji, więc w ich przypadku ciężko byłoby coś powiedzieć.
Nadszedł czas na dalszą część przedstawienia, więc Syriusz ruszył za Robin w kierunku ich przyjaciół.
- Nie wiedziałem, że zajęcia dodatkowe kończą się tak wcześnie - powiedział z udawaną konsternacją, jakby naprawdę nie spodziewał się tutaj Mary i Remusa.
- Tak, dokładnie, do biblioteki - podchwycił szybko wersję Robin. W końcu jego stopa nie stawała zbyt często na bibliotecznej posadzce i właśnie dlatego taka wymówka mogła wzbudzić odpowiednie podejrzenia. Skoro Syriusz nie garnął się tak gwałtownie do wiedzy, to mogli jedynie podejrzewać, że on i Robin pójdą do biblioteki obmacywać się, czy coś w tym stylu.
- Że też chce się jej to wszystko sprawdzać... - pokręcił głową, niby to z niedowierzaniem. - Gdybym był nauczycielem, na pewno by mi się nie chciało.



No, ale byli też młodzi, nie? Robin raczej trzymała się z facetami bardziej w charakterze kumpli. W końcu mało dziewczyn dostawało się do drużyny Quidditcha, w dodatku na, bądź co bądź, dosyć męskiej pozycji pałkarza. Mimo tego Robin świetnie sobie w drużynie radziła, więc zyskała respekt płci brzydkiej. Co jednak nie zmienia faktu, że w zasadzie żaden facet do tej pory jej nie zainteresował. Albo brzydcy, albo głupi, albo zajęci. Opcjonalnie miks wszystkich, który tym bardziej kompletnie by jej nie pociągał. Trudno nawet określić jaki właściwie typ preferowała panna Griffiths, bo do tej pory nikt, zapewne ku wielkiej uciesze papcia Chrisa, nie wydawał się odpowiednio dobry. A może to tylko taka zgrywa?
- Myślałeś, że trzymają ich tam do nocy bez kolacji? - spytała, kręcąc głową z rozbawieniem. Jak ten Black już coś czasem palnie, to skarpetki opadają.
- Zacznijmy od tego, że jesteś leniem, a potem dodajmy to, że McGonagall nie ma życia i voila! Niby co ona ma innego robić, jak nie dręczyć innych uczniów? - wzruszyła lekko ramionami. Mimo całej sympatii do Nerwci, nie sądziła, że mogłaby w wolnym czasie zajmować się czymś innym niż sprawdzanie wypracowań, ewentualnie transmutowaniem tych, którzy jej podpadli w jakieś oślizgłe robale. Może to i dobrze, że Robin nie podejrzewała Nerwci o inne zainteresowania? Raczej wolałaby nie wiedzieć, że parę dni temu przemacywała się z jej ojcem pod prysznicem... Zdecydowanie wolałaby o tym nie wiedzieć. I coś czuję, że pierwszy dowie się o tym Syriusz i Nerwcia go przekupi możliwością nie odrabiania wypracowań przez jakiś czas, albo inną ciekawą nagrodą, żeby trzymał język za zębami. :> Ale Black, jak to Black, pewnie skorzysta, a potem i tak wyśle Robin gdzie trzeba, żeby się dowiedziała. hehehe!


Gdyby tylko papcio Chris wiedział, co szykuje się między Robin a Blackami, z pewnością zrzedłaby mu mina. I pewnie tak będzie, kiedy Minerwa z radością wdroży go w najświeższe informacje z życia uczuciowego jego córki. Wszyscy wiemy, że Minerwa wie wszystko, ot co.
- Cholera ich wie. Może myślą, że w ten sposób uzyskają jeszcze lepsze wyniki w nauce. Brzmi jak coś dokładnie w stylu szkoły - odparł, wzruszając ramionami. Im więcej będzie gadał, tym większa szansa, że wszystko wypadnie naturalnie i nikt nie zorientuje się, że tylko udaje.
- Od razu leniem. Po prostu mam swoje priorytety i nie chce mi się marnować czasu na niepotrzebne rzeczy. Minerwa mogłaby się czegoś od mnie nauczyć - dodał, szczerząc zęby. Co prawda lubił opiekunkę Gryffindoru, ale nawet całe morze sympatii do kogoś nie skłoniłoby go do tego, by został wzorowym uczniem.
Oj, już widzę, co się zdarzy, kiedy sprawa w końcu się sypnie w kwestii Chrisa i Minerwy. Syriusz pewnie wyciągnie z tego, ile się da, po czym napuści na nich Robin, żeby ukarała ich wedle własnego uznania. W końcu przed przyjaciółmi nie wolno trzymać sekretów Very Happy


Oj, lepiej, żeby papcio Chris za szybko się nie dowiedział, bo jeszcze zamknie biedną Robin w wieży astronomicznej i tak to się skończy... Opcjonalnie, zutylizuje gdzieś Blacków, żeby mu się nie pałętali przed oczami. Niby na takiego nie wyglądał, ale cholera wie, czy jak się o wszystkim dowie nie wyjdzie z niego dawno ukrywana bestia. Nie wiem czemu, ale przyszło mi do głowy, że Nerwcia pewnie by się ucieszyła. KOMPLETNIE NIE WIEM DLACZEGO. Very Happy
- I myślisz, że komukolwiek chciałoby się siedzieć 24 godziny na dobę nad książkami? Podejrzewam, że nawet nasi najwytrwalsi tutaj by nie dali rady - miała na myśli oczywiście Remusa i Mary, którzy chętnie chłonęli wiedzę skąd się dało. Ale jednak jeść, wypróżniać się, zmieniać w wilkołaka też trzeba!
- Na nią już za późno - wzruszyła ramionami. To urocze, że biedna tak sądziła, szkoda, że niebawem się dowie jak bardzo się myli.
- To co, nie idziecie z nami? - spytała, niby to zawiedziona. W rzeczywistości, wcale nie pójdą do głupiej biblioteki, więc odmowa przyjaciół będzie im na rękę. Jeszcze by faktycznie podłapali, że niby Robusz taki chętny do przesiadywania tam i potem byłby problem. - Zbierajmy się, zanim reszta mózgowców pozajmuje wszystkie krzesła - podpowiedziała, dając jakieś tajemne wzrokowe znaki do Syriusza, kiwając mu w stronę drzwi. Miała nadzieję, że to wszystko wygląda tak bardzo podejrzanie, jak miało.



Może lepiej niech ich nie utylizuje, bo mateczce Walburdze pewnie nie spodoba się myśl, iż szlachetny i starożytny ród Blacków mógłby tak po prostu wymrzeć. W przypływie gniewu pewnie poszczułaby Chrisa domowym skrzatem, który zapewne zniszczyłby jego drogocenne tabele numerologiczne i co by wtedy było? Na pewno wyszłaby z niego bestia, ot co. Może jednak Minerwa powinna pożyczyć od Walburgi tego skrzata Very Happy
- Mogę tak nie myśleć, ale nigdy niewiadomo co nauczycielom w głowach siedzi - stwierdził obojętnie. Nie miał najlepszego zdania o tej profesji, w końcu kto przy zdrowych zmysłach chciałby dzień w dzień uczyć czegoś gromadę niewdzięcznych półgłówków? Poza tym, kokosów na pewno nie dało się na tym zarobić.
- Skoro tak mówisz. Chociaż podejrzewam, że nasza Minerwa ma parę pikantnych sekrecików - powiedział, sugestywnie ruszając brwiami. O Godryku, gdyby tylko wiedział...
- Jaka szkoda - powiedział z udawanym zmartwieniem. Tak naprawdę ucieszył się w duchu, bo gdyby z nimi poszli, to naprawdę skończyliby w tej zakurzonej bibliotece i pewnie jeszcze spędziliby tam resztę dnia.
- Tak, tak, na nas już pora - przytaknął gorliwie, prawidłowo rozszyfrowując znaki dawane przez Robin. - To do zobaczenia - pożegnał się z Mary i Remusem, po czym oboje z Robin zniknęli za portretem Grubej Damy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Robin&Syriusz + Mary&Remus #2 Empty
PisanieTemat: Re: Robin&Syriusz + Mary&Remus #2   Robin&Syriusz + Mary&Remus #2 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:45 pm

Remus przez całą rozmowę przyjaciół nie mówił zbyt wiele. Podejrzewam, że jego mózg zatrzymał się w momencie, w którym Syriusz Black, podobno z własnej woli, chciał udać się w wolnym czasie do biblioteki. Śmiem też sądzić, że wtedy pojawiła mu się ostrzegawcza lampka, że Robusz coś kręcił. Lupin nie był głupi, znał Black'a bardzo dobrze i jego wszystkie triki też, więc nie dało się go tak dobrze oszukać. Zwłaszcza, że też zachowanie tej dwójki było podejrzane i widać było, że coś kręcili. I jeszcze do trzymanie się za ręce?
- Hmm - rzucił Lupin, kiedy Robin i Syriusz wyszli już z salonu. - Jestem przekonany, że Syriusz nie wie nawet na którym piętrze znajduje się biblioteka - bo pewnie nie był w niej od pierwszego roku. Książki do wypracowania Huncwoci najprawdopodobniej zwijają od niego, jak nie czekają, żeby im dał wypracowanie spisać...
- Kręcą coś - powiedział przekonany, spoglądając na Mary.


Mary od początku wiedziała, że Robin i Syriusz coś kręcą, w końcu przyjaźniła się z Robin nie od dziś, więc mogła podejrzewać, że coś było na rzeczy. Postanowiła jednak tego nie komentować i zobaczyć, jak sytuacja się rozwinie. Wreszcie Black i Griffiths zwinęli się 'do biblioteki' i Mary została sama z Remusem.
- Cóż, muszę się z Tobą zgodzić - przyznała, śmiejąc się cicho z jego komentarza. Jeśli już ktoś z Huncwotów pojawiał się w bibliotece, to był to z pewnością tylko Remus.
- Nie da się ukryć - powiedziała, zastanawiając się nad ich dziwnym zachowaniem. - Jak myślisz, co knują? I czy naprawdę myśleli, że się nie zorientujemy?


Cóż, dla Mary i Remusa to było oczywiste, w końcu znali swoich przyjaciół nie od dziś. Może Robusz myśleli, że skoro Mary i Remus są zajęci rozmową i sobą, to się nie zorientują, że coś tutaj śmierdzi?
- Szczerze? Mi się wydaje, że nie tyle chcieli ukryć to dokąd idą, a raczej coś innego - w końcu, sekretne przejścia do Hogsmeade to żadna nowość i z tym na pewno by się tak nie kryli. Nie przed Marusem. - Widziałaś, że oni trzymali się za ręce? - nie trudno było nie zauważyć, ale to szczególnie przykuło uwagę Lupina. A może raczej to, że gdy tylko ich dostrzegli, Robusz tak szybko się od siebie odsunął. Czyżby ktoś tutaj był przyłapany?


Nie na darmo jednak Mary i Remus byli mózgami Gryffindoru, więc od razu zorientowali się, że coś jest nie tak. I teraz pewnie będą musieli przeprowadzić własne śledztwo, ot co.
- Ale biblioteka, serio? Mogliby wymyślić jakąś lepszą wymówkę - stwierdziła, bo jak dla niej nie miało to sensu. Za dużą sprawę zrobili z tej wyprawy.
- Widziałam. Trzymanie ręki Syriusza nie jest w stylu Robin - powiedziała z przekonaniem. - Wolałaby raczej trzymać pałkę - dodała rzeczowo, po czym zmarszczyła brwi na dźwięk własnych słów i lekko się zarumieniła. - To znaczy, do quidditcha oczywiście. Przecież raczej na pewno ze sobą nie chodzą - dorzuciła szybko, żeby zmienić temat i pokryć swoje zmieszanie.


- Owszem, ale może faktycznie nie spodziewali się, że nas tutaj spotkają i palnęli pierwszą lepszą głupotę? - co prawda tego bardziej spodziewałby się po Syriuszu, no ale... Różnie to bywa jak widać.
- Oczywiście, że Quidditcha - Remus nawet nie śmiałby podejrzewać Mary o żadne niestosowne myśli. - Czy ja wiem... - rzucił, zastanawiając się na głos. - Zachowywali się dziwnie, na pewno nie poszli do biblioteki i to trzymanie za ręce? Jak dla mnie, to miałoby jeszcze największy sens. No bo spójrz, cokolwiek by knuli, mogliby nam o tym powiedzieć, nie? Nie musieliby wymyślać tak niewiarygodnych historii jak "idziemy do biblioteki" - jasne, a Remus każdego miesiąca jest tylko domowym zwierzaczkiem...


- Możliwe, ale wciąż mi coś tutaj nie pasuje. W ogóle od jakiegoś czasu zachowują się dziwnie - powiedziała, przypominając sobie te wszystkie sytuacje w ciągu ostatnich tygodni, kiedy Syriusz i Robin kryli się po kątach i coś szeptali.
Mary odetchnęła w duchu, że Remus nie zwrócił uwagi na jej niezręczne sformułowanie. Zawsze się bała, że palnie przy nim jakąś głupotę. Chociaż z drugiej strony, mimo że była chyba najgrzeczniejszą z szóstorocznych Gryfonek, nie znaczyło to, że była taka niewinna.
- No właśnie, nie pasuje mi to do zwykłego knucia. Ale nie wiem, przez sześć lat nie zauważyłam, żeby Robin żywiła tego rodzaju uczucia do Syriusza, a raczej by mi o tym powiedziała... - zastanawiała się na głos, wciąż nie mogąc rozgryźć tej sytuacji. - Co z tym zrobimy?


- Też to zauważyłem. To szeptanie po kątach, nagłe milczenie, kiedy ktoś wszedł do dormitorium - Lupin i MacDonald byli świetnymi obserwatorami i mimo, że niektóre rzeczy zatrzymywali dla siebie, to przy pewnych okazjach im się przypominało i wszystko nagle nabierało większego sensu.
- A z Syriuszem to nigdy nie wiadomo. Może mu już zbrzydły te wszystkie zdesperowane panienki - rzucił, bo to było nawet prawdopodobne. Chociaż Lupin zdawał sobie też sprawę, że większość rzekomych podbojów Black'a to tylko ploty. - Możemy ich śledzić - odparł po chwili zastanowienia. - Wiem, że może i nie powinniśmy, ale jak widać kłamią nam w żywe oczy, a inaczej możemy nie dowiedzieć się prawdy - to miało sens. A skoro dla Lupina miało, to chyba nie mogło być takim złym planem, prawda?


- Dokładnie, zwłaszcza, że oboje nie należą raczej do cichych osób. To milczenie było podejrzane - zgodziła się, kiwając głową. Sama wolała raczej pozostawać na uboczu i wszystko obserwować z dystansu, co jak widać teraz się przydawało.
- Nie zdziwiłabym się. Ciężko chyba ciągle znosić towarzystwo ludzi, którzy nie mają mózgu - podsumowała, mając na myśli te wszystkie panienki. Normalne dziewczyny nie okazywały takiej desperacji, nawet jeśli były kimś zainteresowane. - Wbrew pozorom Syriusz nie jest głupi, więc pewnie dawno przestało go to bawić.
- To dobry plan - przyznała po chwili zastanowienia nad jego słowami. - Chyba tylko w ten sposób uda nam się czegoś dowiedzieć, bo oni sami raczej nam tego nie powiedzą. Myślę, że powinniśmy zacząć jak najszybciej, póki myślą, że się nabraliśmy. Może od jutra?


Jak widać Remus i Mary zdążyli zaobserwować to samo, więc tym bardziej wydało im się to wszystko podejrzane. Ich przyjaciele coś przed nimi ukrywali i mimo, że Marus nie należeli do wścibskich osób, chcieli dowiedzieć się o co chodzi.
- Może po prostu zauważył, że Robin jest od nich inna - podsunął. To by miało sens. Lupin sam już dawno zauważył, że praktycznie pod nosem miał taką Maryśkę, ale to, że co miesiąc zmieniał się w kudłatego potwora znacznie utrudniało mu budowanie bliższych relacji z dziewczynami.
- Od jutra - potwierdził, uśmiechając się. Jeśli Syriusz i Robin myślą, że coś przed nimi ukryją na dłużej to są w błędzie. Pogadali jeszcze przez chwilę, a potem rozeszli się do swoich dormitoriów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Robin&Syriusz + Mary&Remus #2
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: