IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Robin&Syriusz + Mary&Remus #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Robin&Syriusz + Mary&Remus #1 Empty
PisanieTemat: Robin&Syriusz + Mary&Remus #1   Robin&Syriusz + Mary&Remus #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:44 pm

/ początek


Robin i Syriusz wracali akurat z dzisiejszych zajęć, których całe szczęście nie mieli zbyt dużo. Po drodze mieli mały problem z psotnymi schodami, które wyrzuciły ich nie na tym piętrze aż dwa razy, więc gdy tylko udało im się w końcu dostać na siódme piętro, stanowili od razu udać się do Pokoju Wspólnego. Tak więc kiedy stanęli już przed portretem Grubej Damy, Syriusz wypowiedział hasło, jednak okazało się ono błędne. Robin zaśmiała się cicho.
- Masz stare hasło, gamoniu! - rzuciła, pokazując mu język. Jak to w każdej przyjaźni, lubiła czasem się z niego ponabijać, bo czemuż by miała tego nie robić? W końcu to działało w obie strony!
- Patrz jak robi to mistrz - powiedziała, wskazując na siebie palcami, po czym spojrzała na portret grubej damy, mówiąc:
- Czekoladowa żaba - niestety i to hasło, ku ogromnemu zdziwieniu Robin, nie otworzyło im przejścia do pokoju wspólnego. Już czuła w kościach jak bardzo Black będzie się z niej nabijał, ale... Mogłaby przysiąc, że jeszcze wczoraj wieczorem to hasło było aktualne!
- Nic nie mów - syknęła do Syriusza. - Jak to hasło nieprawidłowe? Jeszcze wczoraj było dobre! - zauważyła z wyrzutem w głosie.



Cóż, jeśli zapytać Syriusza o zdanie, takie zachowanie Grubej Damy było do przewidzenia. Jeśli jest się starym, paskudnym portretem, który nie ma do roboty nic oprócz wiszenia i sporadycznych ploteczek z przyjaciółką z innego obrazu, egzystencja może wydawać się trochę nudna. A czy istnieje lepsza rozrywka niż wkurzanie uczniów poprzez ciągłą zmianę haseł i obserwowanie jak zdesperowani próbują dostać się do środka?
- Przecież nic nie mówię - zauważył z rozbawieniem, na widok złości Robin. Musiał przyznać, że kiedy się złościła, była urocza. Nigdy jednak nie podzielił się tą obserwacją na głos, bowiem cenił swoje zdrowie i wolałby nie oberwać pałką w głowę. - Co za niespodzianka... - mruknął jeszcze, mając na myśli upodobania Grubej Damy do robienia Gryfonów w balona.
- Musimy spróbować inaczej. To dopiero będzie mistrzowskie zagranie - szepnął do Robin, tak by tylko ona go usłyszała. - Gruba Damo - dodał głośniej i posłał jej jeden ze swoich najbardziej uwodzicielskich uśmiechów. No co, ona też kiedyś była kobietą, musiał spróbować tej sztuczki. - Czy mogłabyś nas wpuścić do środka?



Cóż, w zamku wiele rzeczy było znanych z zaskakiwania uczniów, przykładowo takie schody, które wręcz uwielbiały wysadzać biednych, często i tak już spóźnionych uczniów, nie na tym piętrze co trzeba... Ale Gruba Dama raczej do tej pory jeszcze Robin nie zawiodła... Tym bardziej Griffiths czuła się oszukana przez system!
- Ugh, co to w ogóle ma być... - mruknęła, mrużąc lekko oczy. Nie. Głupie portrety nie powinny robić takich jaj. Chyba, że jakiś gamoń po prostu zapomniał ich rano poinformować, ze hasło zostało zmienione i teraz byli skazani na kogoś, kto jednak będzie miał prawidłowe, bo bez tego nie wejdą do środka.
- Uwierzę jak zobaczę - szepnęła. Ona tam nie wierzyła w to, że Syriuszowi uda się coś ugrać. W końcu to był PORTRET. Cokolwiek Black jej nagada, to nadal nie zmieni faktu, że osoba na nim nie żyła i żyć nie będzie. Więc niby co mógłby tutaj wskórać? Z rozbawieniem obserwowała jego próbę "flirtu" z Grubą Damą, siląc się na to, by nie wybuchnąć śmiechem. Chyba tylko Black mógł wpaść na tak durny pomysł, jednak nie powstrzymywała go przed tym, żeby móc się z niego potem bezkarnie pośmiać. Już i tak miała z niego polewkę życia, gdy dowiedziała się, że Jęcząca Marta poluje na niego po kiblach. Naturalnie, jak można było się spodziewać, Gruba Dama odmówiła otworzenia im przejścia, na co Robin tylko zaczęła się śmiać.
- Brawo, Romeo. Widać, że Twoje sposoby na podryw są niezastąpione - rzuciła z rozbawieniem. - I ej, możesz zapisać w kalendarzu ten dzień, jako dzień, w którym dostałeś kosza od portretu - dodała, dalej się śmiejąc.



Możliwe, że Gruba Dama nie miała ostatnio czasu na ploteczki ze swoją przyjaciółką i na obżeranie się jak świnia, na którą trochę wyglądała i to popsuło jej humor, dlatego postanowiła odreagować na uczniach. Ale ciii, nie mówmy jej tego, bo jeszcze się obrazi i zacznie zmieniać hasła jeszcze częściej.
- Są bardzo niezastąpione - usiłował bronić się, trochę wstydząc się swojej porażki. Bądź co bądź istniał jakiś powód, dla którego te wszystkie baby latały za nim jak koty w marcu. A w sumie czym różniła się namalowana baba od zwykłej baby? Biedny Syriusz będzie musiał nad sobą popracować. Chciał jakoś odgryźć się Robin za te jej złośliwości, ale uznał, że lepiej dostać kosza od portretu niż pałką w głowę, więc postanowił już do tego nie nawiązywać.
- To co, masz jakiś lepszy pomysł? - spytał, licząc na niezastąpioną zazwyczaj inwencję panny Griffiths. - Może się stąd zwiniemy?




Może faktycznie coś się stało, że Gruba Dama zrobiła się ostatnio jakaś złośliwa. Bo żeby tak w ciągu dnia zmieniać hasła i wszystkich o tym fakcie nie informować? To już trochę przesada. Dobrze, że wejścia do Pokojów Wspólnych znajdowały się wewnątrz zamku, a nie na zewnątrz, bo zimą byłoby kiepsko tak marznąć na dworzu z powodu nienormalnego obrazu.
- Tak sobie wmawiaj, Black - odparła z wyraźnym rozbawieniem. Już Robin wie co przed chwilą widziała, mógłby przestać tak perfidnie kłamać, bo tylko się tym pogrążał. No ale faceci i ich ego, to mówi wszystko.
- Ja zawsze mam jakiś ciekawy pomysł - uściśliła. Inwencja panny Griffiths była nieskończona. Nie trudno się więc dziwić, że w mig wpadła co mogliby robić przez ten czas, kiedy drzwi do pokoju wspólnego niestety nie stały dla nich otworem.
- Może pójdziemy na boisko? - spytała. Z chęcią by sobie polatała, niestety jej miotła została w dormitorium, więc pozostanie jej jedynie podziwianie boiska z trybun, ale lepsze to niż sterczenie pod portretem.



Cóż, zwykła ściana otwierająca się na hasło, jak u Ślizgonów, byłaby bardziej praktyczna, ale Dumbledore zdawał się być przywiązany do Grubej Damy, skoro do tej pory nie usunął z Wieży Gryffindoru jej obszernej osoby w równie obszernej ramie. Możliwe, że w czasach szkolnych dawała mu instrukcje, jak podrywać chłopców, stąd pozostał sentyment.
Puścił jej uwagi mimo uszu, bo nie chciał zdradzić, iż jego ego faktycznie zostało zranione. Musiał się zachować jak prawdziwy mężczyzna i nie zdradzać słabości. Nawet jeśli prawdziwi mężczyźni zazwyczaj nie dostawali koszy od obrazów.
- To jest bardzo dobry pomysł - zachwycił się od razu. Zawsze leżało mu na sercu dobro drużyny. Nie był co prawda kapitanem, ale starał się go godnie zastępować, bo Jamesa zajmowały ostatnio głównie rudowłose Gryfonki, a nie taktyki rozgrywania meczów. - Powinnaś dużo poćwiczyć, to ci się przyda. W tym roku za rzadko to robisz.



Ściana byłaby o wiele lepsza z tego prostego powodu, że sama nie zmieniałaby hasła, kiedy tylko miałaby na to ochotę. Swoją drogą, ciekawe jak ta ściana na hasło działała, czy raczej jak się to hasło u niej ustalało. W końcu to ściana.
Robin doskonale wiedziała, że pomysł z pójściem na boisko mu się spodoba. Od zawsze za bardzo interesował się dobrem drużyny, czasami nawet zastanawiała się, czy nie ma na tym punkcie większego bzika od Jamesa. A może po prostu Black nie miał na oku żadnej dziewczyny i to właśnie przez to nic nie mogło go rozpraszać, jak to Jamesa? Kto mu tam wie.
- Że co proszę?! - oburzyła się, gdy tylko Syriusz wypowiedział kolejne słowa. Jak on w ogóle śmiał tak do niej mówić?
- I dla jasności z wielką chęcią poćwiczę moją pałkę NA TWOJEJ GŁOWIE! - rzuciła wściekła i walnęła go w łeb. Bo niestety nie miała przy sobie swojej pałki. Jaka szkoda... Wkurzona nie powiedziała już niczego więcej, obróciła się tylko na pięcie i w bardzo szybkim tempie ulotniła się z korytarza, zostawiając Black'a samego. Jeśli było coś, co wyjątkowo wkurzało Robin to wmawianie jej, że nie jest wystarczająco dobra w Quiditchu. Bo to akurat miała we krwi.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Robin&Syriusz + Mary&Remus #1 Empty
PisanieTemat: Re: Robin&Syriusz + Mary&Remus #1   Robin&Syriusz + Mary&Remus #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:44 pm

Zgodnie z umową, którą zawarli poprzedniego dnia, tuż po zajęciach, Remus i Mary postanowili śledzić swoich przyjaciół. Najpierw zaczekali w salonie Gryfonów aby Robusz gdzieś razem wybył, co zrobili zgodnie z ich oczekiwaniami, a tuż po nich, Remus i Mary wyszli z Pokoju Wspólnego, chcąc obserwować dokąd te ich "obiekty" się udają.
- Jak myślisz, dokąd oni idą? - spytał Lupin, kiedy szli w pewnej odległości od przyjaciół, zapewne pod ścianami, gotowi w każdej chwili wskoczyć za jakąś zbroję. - No dobra, nie ważne dokąd idą. Czy ty to widzisz? - Robusz właśnie znów złapali się za ręce. Podejrzewam, że po prostu zdali sobie sprawę, że Mary i Remus za nimi idą, to trzeba było dawać godne przedstawienie.


Jak postanowili, tak też zrobili - plan śledzenia ruszył pełną parą! Mary i Remus poczekali na swoje "ofiary", po czym w ślad za nimi opuścili PW Gryffindoru.
- Na pewno nie do biblioteki - mruknęła Mary w przypływie dobrego humoru, wspominając ich ostatnią rozmowę z Robuszem. - Tyle wizyt w tym miejscu w tak krótkim czasie, można się przemęczyć.
- No cóż, podejrzanie polubili trzymanie się za ręce - skomentowała, marszcząc brwi. Ta dwójka nie należała raczej do osób lubiący publiczne okazywanie uczuć, a tu proszę. Chociaż może pustawy korytarz nie liczył się jako miejsce publiczne. Mary i Remusowi nie pozostało nic innego, jak dalej za nimi ruszyć.


Śledzenie przyjaciół nie było co prawda w ich stylu, ale jak postanowili, tak trzeba było zrobić. Byli po prostu ciekawi prawdy, a skoro Robusz im perfidnie ściemniał, to uznali, że wszystkie chwyty dozwolone.
- Nie, żeby Syriuszowi się nie przydało, może wreszcie zacząłby sam chodzić sobie po książki, no ale... - hehe, czasem nawet Lupina stać na dogryzanie. Bo czemu nie.
- Na pewno chcemy iść dalej? Mam nadzieję, że nie wskoczą zaraz do jakiegoś składzika - zmarszczył brwi. To byłoby już przegięcie. Za dużo informacji jak na jeden raz.


Dokładnie, kłamstwo wobec przyjaciół nie popłaca, a w tej sytuacji Mary i Remus zdecydowanie byli tymi, przed którymi ukrywano prawdę, więc logicznym było, że będą chcieli dowiedzieć się czegoś więcej.
- Prościej by było, gdyby Robin zrobiła mu mapę, jak tam trafić. Takie prowadzenie kogoś za rękę za każdym razem jest nieekonomiczne - stwierdziła, wzruszając ramionami. No, ale już ustalili, że tym razem nie wyglądało na to, że Syriusz i Robin idą do biblioteki.
- Możemy zaryzykować, w końcu na razie nie za wiele się dowiedzieliśmy - odparła szeptem, nie spuszczając wzroku z ich obiektów obserwacji. - Jeśli zobaczymy składzik, zawsze możemy się ulotnić.


Dokładnie. Ale w sumie dla Robusza dobrze, że o tym pomyśleli i nie wychodzili z gry, bo inaczej cały plan by się posypał, a byłaby szkoda, bo przecież wydawał się całkiem rozsądny.
- Ale przynajmniej byłaby pewność, że tam trafi - gdyby nie to, że chodzenie za rękę dwóch chłopaków byłoby bardzo pedalskie, Remus też mógłby tak prowadzić resztę Huncwotów do biblioteki. Bo czasami naprawdę dobijali go tym, że wszystko sobie zlewali, a potem na ostatnią minutę budzili się, że mają referat i kradli mu książki. Jak tak można?!
- Dobra, to idziemy dalej - szepnął i ruszyli za Robuszem dalej, licząc, że trafią na coś ciekawego, co bardziej rozjaśni im obecną sytuację. Chociaż, wszystko wskazywało na jedno.


- Co racja, to racja - przyznała. Wiedziała doskonale, jak ciężką relację mieli pozostali Huncwoci z biblioteką. Dobrze, że jej przyjaciółki były bardziej ogarnięte, bo Mary musiałaby rzucić paskudną klątwę na kogokolwiek, kto podkradałby jej książki.
- Nasza misja nie może pójść na marne - powiedziała i ruszyli dalej. Mary nigdy nie pomyślałaby, że kiedyś będzie kogoś śledzić, ale skoro już to robiła, to mogła się do tego przyłożyć.
Po chwili zatrzymała się nagle i pociągnęła Remusa za róg korytarza.
- Zaraz, zaraz, co oni robią? - zdziwiła się, bo Robin i Syriusz również się zatrzymali i przyglądali się sobie w wyjątkowo podejrzany sposób. Gdyby Mary nie wiedziała lepiej, nazwałaby to nawet maślanym spojrzeniem. - Myślisz o tym samym, co ja? - spytała, mając na myśli to, że Robusz pewnie zaraz zacznie się obmacywać.


Oczywiście, że misja nie mogła pójść na marne! Nie po to zaczęli się za nimi szlajać, żeby nagle dać sobie z tym spokój. W końcu byli tak blisko odkrycia prawdy... A przynajmniej tak im się wydawało, więc czy to ważne?
- No nieee. Nie wierzę, że to się dzieje - odparł przyciszonym głosem, kiedy się tam na nich wgapiali z ukrycia, a ci jak gdyby nigdy nic zaczęli się obmacywać. Dobrze, że Lupin umiał zachowywać się cicho i coś tam już podejrzewali, bo gdyby tak przechodził korytarzem przypadkiem pewnie wymksnęłoby mu się jakieś głośne "o kurde".


Mary przyglądała się całej jakże uroczej scence z wysoko uniesionymi brwiami. Doprawdy, nie spodziewała się, że Robin i Syriusz naprawdę kręcą coś na boku. Nawet jeśli serio coś między nimi było, nie mieli przecież większych powodów, żeby się z tym ukrywać i głównie to dziwiło Mary.
- Myślę, że zobaczyliśmy wystarczająco - powiedziała do Remusa po chwili, w końcu jednak nie było nic wybitnie przyjemnego w przyglądaniu się, jak przyjaciele się obmacują. - Zmywajmy się - zaproponowała, a gdy Remus w odpowiedzi skinął głową, oboje po cichu wycofali się z korytarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Robin&Syriusz + Mary&Remus #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry-
Skocz do: