IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Julian&Rachel #1

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Julian&Rachel #1 Empty
PisanieTemat: Julian&Rachel #1   Julian&Rachel #1 Icon_minitimeCzw Cze 27, 2019 10:41 pm

Rachel miała tego dnia dzień wolny od zajęć na uczelni, a że było stosunkowo ładnie, postanowiła spędzić choć część z niego na świeżym powietrzu. Chwyciła więc swój magiczny aparat i opuściła swe mieszkanie. Tego dnia miała ochotę na małą odmianę, więc udała się do mugolskiej dzielnicy, do jednego z tamtejszych parków. Zatrzymała się dopiero na moście, z którego można było zaobserwować piękny krajobraz, wręcz idealny do upamiętnienia na zdjęciach. Zaczęła więc pstrykać je pod różnymi kątami, raz z lewej, raz z prawej i akurat obracała się, żeby obejrzeć kolejną stronę, gdy spostrzegła zbliżającego się do niej Juliana. Mimowolnie na jej ustach pojawił się uśmiech. Szybko jednak skarciła się za to w myślach. W końcu był chłopakiem jej najlepszej przyjaciółki i nie powinna odczuwać w stosunku do niego żadnych głębszych uczuć, poza przyjaźnią.


Julian nie mógł przestać myśleć o Rachel, więc postanowił, że musi jak najszybciej ją zobaczyć. Wiedział, że lubiła odwiedzać park w mugolskiej dzielnicy, tam też skierował swoje kroki. Jego przeczucie okazał się nieomylne, bowiem po dłuższej chwili krążenia po alejkach wreszcie namierzył ją na mostku.
- Cześć. Co słychać? – przywitał się, zbliżając się do niej. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Zawsze czuł się szczęśliwy, widząc ją. Co prawda miał dziewczynę, ona jednak nie wywoływała w nim nawet połowy tych uczuć, co Rachel. Pewnie powinien zakończyć ten związek, ale jakoś nie mógł się do tego zebrać. Poza tym, wszystko wskazywało na to, że Rachel też kogoś miała, więc Julian raczej nie miał na co liczyć.


Rachel nie spodziewała się spotkać tutaj Juliana. Ba, specjalnie starała się odwiedzać mugolską część, wiedząc, że on niezbyt często się tam zapuszcza. To nie tak, że go nie lubiła, było wręcz odwrotnie. Czuła się w jego towarzystwie świetnie i wiedziała, że nie było to platoniczne uczucie. To zaś było nie fair w stosunku do jej przyjaciółki Millie, więc krótko mówiąc, Rachel była w kropce.
- Cześć - przywitała się, opuszczając aparat. Choć kusiło ją, by zrobić mu zdjęcie, uznała, że nie byłby to dobry pomysł. Miała o nim zapomnieć, a gdyby takowe pstryknęła, mogłaby się w nie dodatkowo wgapiać, co z pewnością niczemu by tutaj nie pomogło.
- Nic takiego. Akurat mam dziś wolne od zajęć, więc postanowiłam spędzić czas na świeżym powietrzu. Szkoda marnować taką pogodę - odpowiedziała, uśmiechając się lekko. - A co Ciebie tutaj sprowadza? - spytała, nie mogąc powstrzymać ciekawości.


Na nieszczęście Rachel, Julian był dosyć zdeterminowany, żeby często ‘przypadkiem’ na nią wpadać. To pewnie było nie fair wobec jego dziewczyny, która była najlepszą przyjaciółką Rachel, ale jak dla Juliana, to im więcej czasu spędzał z dala od Millie i jej irytującego głosu, tym lepiej.
- Masz rację, szkoda by było – przyznał, słysząc jej odpowiedź. – Jak tam zdjęcia, masz dzisiaj dobrą passę? – spytał, wskazując na jej aparat. Dobrze wiedział, jak Rachel lubiła pstrykać fotki i musiał przyznać, że wychodziły jej one bardzo dobrze. Może powinna pomyśleć kiedyś nad jakąś wystawą czy coś.
- Można powiedzieć, że doszedłem do takich samych wniosków jak ty. Ta pogoda wręcz sama prosi się o spacer – odpowiedział wymijająco. Nie chciał mówić, że przyszedł tu z jej powodu, bo wiedział, że czuła się niekomfortowo, gdy okazywał jej jawne zainteresowanie. Była przecież lojalną przyjaciółką.


A wystarczyło spytać Rachel co i jak i od razu wszystko by się wyjaśniło. No ale niestety faceci rzadko używają mózgu w dobrym celu, prędzej słuchają swojego kabanosa i tak to potem wychodzi! Chociaż jeszcze bardziej niż to, że Julian chodzi z Millie powinno ludzi dziwić to, że potrafi znieść jej piskliwy, irytujący głos.
- Nie kręci się tutaj zbyt wielu ludzi i pogoda jest sprzyjająca, więc sądzę, że wyszły całkiem nieźle - odparła. Najbardziej lubiła robić zdjęcia właśnie elementom przyrody, krajobrazu. Ludzie często robili zbyt durne miny i psuło to całe zdjęcie. Zresztą, pewnie by zwariowała wykonując kilkakrotnie to samo ujęcie, bo komuś nie spodoba się to, jak się ustawił. Krajobraz za to zawsze wyjdzie dokładnie taki, jaki jest w rzeczywistości.
- I słusznie. Nie ma co się kisić w czterech ścianach - poparła jedynie. Lubiła z nim rozmawiać, jednak odkąd czuła, że dla niej jest to coś więcej niż relacja przyjacielska, nie wiedziała zupełnie jakie podejmować z nim tematy, by nie okazać przesadnego zainteresowania jego osobą. W końcu był z Millie, nie z nią!


Kabanos ma decydujący głos w większości decyzji podejmowanych przez facetów, to kwestia oczywista. Pewnie liczą na to, że wskaże im dobry kierunek, ale niestety. Chociaż jeśli chodzi o Juliana, to powinien już dawno posłuchać małego Juliana i uciekać od Millie jak najdalej się da, ale jak widać nastąpiły pewne zakłócenia na linii Julian-kabanos.
- Mam nadzieję, że umówimy się kiedyś, żebyś mogła mi je pokazać – zaproponował, mając nadzieję, że dostatecznie ukrył swoje prawdziwe intencje. Jakkolwiek lubił oglądać zdjęcia Rachel, tak bardziej interesowała go sama Rachel.
- Słuchaj, masz jakieś plany na wieczór? – spytał wreszcie. – Moglibyśmy wybrać się gdzieś, ty, ja, Millie i … twój Alfred? Wiesz, takie małe spotkanie par– zaproponował, żeby miała jasność, co do jego intencji. Co prawda wolałby spędzić czas z samą Rachel, ale jak się nie ma, co się lubi… Wreszcie miałby okazję obejrzeć sobie bliżej tego jej Alfreda. Będzie jednak musiał potrenować, żeby nie roześmiać się za każdym razem, jak ktoś wspomni jego imię. Bo naprawdę, jacy rodzice w tych czasach nazywają swoje dziecko Alfred?


Dziwię się, że kabanos nie odradził mu spotykania się z Millie. Jej głos pewnie powoduje, że jest oklapły jak sflaczały balon, albo cycki staruszek. Nie zwracaj uwagi na moje malownicze porównania, bo to i tak wina twoja i tych kabanosów! Kabanosy ewriłer!
- Yhm, jestem pewna, że macie z Millie lepsze zajęcia niż oglądanie moich zdjęć - odparła, uśmiechając się lekko. Było to z jej strony dosyć wymuszone, ale była też na tyle dobrą aktorką, by Julian raczej się o tym nie zorientował. Rachel była dobrą przyjaciółką, zatem dobro jej przyjaciół zawsze było dla niej na pierwszym miejscu. Szkoda, że to głupie serce zupełnie jej nie słuchało.
Słysząc jak pyta o jej plany na wieczór, jej serce momentalnie zaczęło szybciej bić. Czyżby chciał zaproponować jej randkę?
- Ja... Co? - zdziwiła się, kiedy wspomniał o spotkaniu par, wymieniając przy tym ją i Alfreda. - Ty myślisz, że ja i Alfred jesteśmy... parą? - spytała, jednak sama myśl o tym była tak absurdalna, że chciało jej się śmiać. - To mój najlepszy przyjaciel, jest dla mnie prawie jak brat - wyjaśniła, nie rozumiejąc skąd w ogóle wziął się u niego tak dziwny pomysł.


Kabanosy rządzą światem i wszyscy powinni być tego świadomi, ot co.
- Umm, tak, pewnie tak – zgodził się niechętnie, słysząc wzmiankę o swojej dziewczynie. Naprawdę, wystarczyło samo wspomnienie jej imienia, żeby popsuł mu się humor.
Julian bardzo chętnie zaproponowałby jej randkę, ale znał Rachel na tyle, że wiedział, że na pewno by się nie zgodziła. Mimo to, nawet taka żałosna podwójna randka byłaby dobrym pretekstem, żeby ją zobaczyć.
- Och – wykrztusił tylko, zaskoczony tą rewelacją. Czyżby przez cały ten czas był w błędzie? – Szkoda, że nie wiedziałem tego wcześniej - stwierdził z żalem. Wtedy na pewno nie tkwiłby w tym bezsensownym związku z Millie.
Zerwał się lekki wiatr, który nieco zburzył fryzurę Rachel. Julian zebrał się na odwagę i odgarnął zabłąkane pasemko z twarzy dziewczyny.
- Niedobra przyroda, ty ją tak ładnie fotografujesz, a ona tak ci się odwdzięcza – zażartował, czując, że wrócił mu dobry humor. – Pewnie ci zazdrości, że tak ładnie dziś wyglądasz… - stwierdził i urwał, czekając na jej reakcję.


Dlaczego Julian myślał, że chodziła z Alfredem? I co dokładnie miał na myśli, mówiąc "szkoda, że nie wiedziałem tego wcześniej"? Bo raczej nie mógł o niej myśleć w TEN sposób, prawda? Rachel sądziła, że tylko to sobie wyobraża lub wyolbrzymia, w końcu chodził z jej przyjaciółką. No a przez własne uczucia, które w niej drzemały, faktycznie mogła sobie za dużo dopowiadać... Ech.
- Julian, ja... - urwała, czując, że robi jej się przyjmnie ciepło. Co stanowczo nie powinno się dziać, zwłaszcza, że był to chłopak jej najlepszej przyjaciółki! Gdy stał tak blisko niej, nie potrafiła nawet wykrztusić z siebie choć jednego, porządnie skleconego zdania. Weź się w garść, Rachel! - muszę już iść - rzuciła, szybko wyswobadzając się z jego bliskości. - Do zobaczenia! - dodała jeszcze pośpiesznie, żeby nie wyjść na zupełną dziwaczkę, po czym szybkim krokiem zaczęła iść w znanym tylko sobie kierunku.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Julian&Rachel #1
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Dawne gry :: Nieaktywne-
Skocz do: