IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Evangeline Carmichael

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin

Liczba postów : 869
Join date : 05/09/2018

Evangeline Carmichael Empty
PisanieTemat: Evangeline Carmichael   Evangeline Carmichael Icon_minitimePią Cze 28, 2019 6:46 pm






Evangeline Carmichael






Imiona
Evangeline Rebecca


Nazwisko
Carmichael


Data urodzenia
13 lutego 1953r.


Miejsce urodzenia
Birmingham, UK


Wiek
23 lata


Zawód
pracownica MM - członek czarodziejskiego pogotowia ratunkowego


Czystość krwi
półkrwi


Różdżka
12 cali, wierzba


Kogo popiera
Zakon Feniksa






Notka biograficzna
Mała blondwłosa dziewczynka z przerażeniem wpatrywała się w latające po kuchni talerze. Wiedziała, że to nie było normalne, że coś było nie tak.

- Tatusiu, co się dzieje? Czemu tak się dzieje? - spytała, ciągnąc ojca za rękaw koszuli. Już wtedy była ciekawa wszystkiego, co się dookoła niej działo.

- Magia - odpowiedział spokojnie Vincent.




W pewny deszczowy dzień przed walentynkami roku 1953 przyszła na świat dziewczynka, której dano na imię Evangeline. Państwo Carmichael, którzy wydali na świat swego pierworodnego dwa lata temu, nie posiadali się ze szczęścia. Niestety, szczęście to nie trwało zbyt długo, bo wkrótce wszystko wróciło do 'normy', która w ich przypadku wyglądała tak, że Vincent wyjeżdżał na długie tygodnie, albo i miesiące, a Hariett siedziała w domu, wiecznie niezadowolona, odkąd tylko dowiedziała się, że zaszła w ciążę po raz drugi. Z początku Evie żyła w nieświadomości tego, kim była. Jej matka zawsze złościła się na każdą rozmowę o magii, nie wspominając już o tym, by jej mąż miałby używać jej w ich własnym domu! Dlaczego? Otóż dlatego, że o tym, że jej własny mąż jest czarodziejem dowiedziała się dopiero... w jakiś czas po ślubie, w dodatku zupełnie przez przypadek. Niby mu to wybaczyła, ale nie przeszkadzało jej to wypominać mu tego przy każdej możliwej kłótni. Nic więc dziwnego, że Vincent coraz częściej wyjeżdżał z kraju na dłużej i dłużej, chcąc odpocząć od żony, która zaczęła przelewać całą swoją gorycz na córkę.



Evangeline do tej pory pamięta rozmowę z ojcem, w której dowiedziała się, że jest czarownicą. Magia, jedno słowo, a tyle potrafi zmienić! Już wtedy mała Evie marzyła tylko o tym, by pojechać do Hogwartu. Niestety, miała dopiero 4 lata. Mniej więcej w tamtym okresie poznała najlepszego kolegę brata - Gawaina, z którym, mimo, że była młodsza od razu znalazła wspólny język.


Evie od małego niezbyt dogadywała się z matką, która zawsze faworyzowała Christiana, a ona sama była dla niej prawie niewidzialna. Było jej przykro, zwłaszcza, że zawsze się starała jakoś zwrócić jej uwagę, a tylko zgarniała za to bury. W końcu przestała się już starać, bo uznała, że to niczego nie zmieni.
Jedną z większych kłótni odbyła z matką w wieku lat sześciu, kiedy ta paskudnie potraktowała Gawaina, wyganiając go z domu za to, że "przez niego Evie nie wracała do domu na czas". Mała na tyle się zdenerwowała, że jej moc wzięła nad nią górę i zupełnie niechcący rzuciło matką o ścianę. Nie było to jakieś bardzo poważne, ale dziewczyna wystraszyła się kary, którą pewnie by dostała, bo ojca nie było wtedy w kraju, więc wzięła swoją ulubioną książkę o baśniach Barda Beedla, którą ojciec podarował jej na szóste urodziny i uciekła do domu Robardsa. Chłopak ukrywał ją w swoim pokoju przez całe trzy dni, zanim jego matka odkryła, że Evie nocuje w jego pokoju. Na szczęście udało im się ją namówić, by Evie została tam kolejne cztery dni, aż do powrotu jej ojca.



Odkąd tylko poznała Gawaina spędzała z nim mnóstwo czasu. Niby miała brata, ale on jako, że był starszy często nie chciał jej nigdzie ze sobą zabierać, bo pewnie wstydził się brać ze sobą młodszą siostrę. Gaw nie miał takich problemów i za to go uwielbiała. Niestety, kiedy miała 9 lat, zarówno on, jak i Christian wybyli do Hogwartu, a ona została w Birminghman zupełnie sama. Aby uniknąć częstych kłótni z matką zaszywała się w pokoju i całymi dniami czytała magiczne książki, które co jakiś czas podrzucał jej ojciec. Przez ten czas trochę oddaliła się od Gawa i było jej z tego powodu przykro. Wiedziała, że to nie jego wina, że był od niej starszy, ale częściowo była też na niego zła, że ją 'opuścił'.



Wreszcie nadszedł upragniony wrzesień, kiedy jedenastoletnia Evangeline miała pojechać do Hogwartu. Jako, że jej brat, ojciec, a nawet dziadek byli w Gryffindorze, Evie była wręcz pewna, że i ona tam trafi. Innej opcji nie brała pod uwagę zwłaszcza, że i Gawain tam był. Jakie więc było jej zdziwienie, gdy po nałożeniu na głowę tiara wykrzyczała... RAVENCLAW! Niezadowolona Evangeline wybiegła z Wielkiej Sali i zamknęła się w Łazience dziewcząt. Tego dnia poznała Jęczącą Martę.



Evie nie chciała poznawać nowych kolegów i koleżanek z Ravenclawa. Była przekonana, że stary kapelusz się pomylił i powinna była trafić do Gryffindoru. Dlatego też usilnie próbowała namówić profesor McGonagall, żeby przepisała ją do Gryffindoru. Kiedy ta się nie zgodziła, ruszyła z tym prosto do dyrektora! Ale niestety nie wiedziała jak się dostać do jego gabinetu, gdyż nie znała hasła, po prostu koczowała pod wejściem do tego całego tunelu. W końcu dyrektor musiał kiedyś wychodzić z gabinetu! Takie koczowanie tam zajęło jej dobre trzy dni, po których McGonagall zezwoliła Gawowi, by zabrał ją do Pokoju Wspólnego Gryfonów, ale tylko jednorazowo, żeby przestała już urządzać strajk na korytarzu. Evie jednak w dalszym ciągu nie dała za wygraną, co wreszcie zaskutkowało wizytą u dyrektora, który jednak nie miał dla niej dobrych wieści, bowiem on również nie chciał przepisać jej do Gryffindoru. Podstępem, kiedy był zajęty szukaniem ulubionego karmelka w misce pełnej robaków i innych cukierków, wykradła Tiarę przydziału i opuściła jego gabinet. Zamknęła się w Łazience Jęczącej Marty i wielokrotnie nakładała tiarę na głowę, licząc na zmianę jej decyzji. Kiedy się nie udało, ze złości cisnęła tiarą przed siebie i trochę nad sobą nie panując, znów moc wzięła nad nią górę przez co tiara... zapłonęła. Na szczęście Marta krzyczała o tym na tyle głośno, że Irytek rozniósł tę wieść na szkołę i Gaw przyleciał by ją ugasić. Cóż, od tego momentu tiara już nigdy nie wyglądała tak dobrze jak przedtem. Można by rzec, że była w dosyć zużytym stanie.



Dzięki płonącej tiarze przydziału, Evangeline w końcu zrozumiała, że nie ma co liczyć na odwrócenie tego co się stało. Zaczęła poznawać nowych znajomych, którzy o dziwo nie byli tacy źli. Ponadto, kiedy już pogodziła się z czymś, czego z początku wcale nie dopuszczała do swej myśli, zrobiło jej się jakoś lżej. I wreszcie mogła cieszyć się tym, że wreszcie jest tam, gdzie powinna. W Hogwarcie.



Lata edukacji mijały jej w zaskakującym tempie. Na czwartym roku wraz z Gawainem wstąpili do klubu pojedynków, co Evie od razu pokochała. Nie tylko dlatego, że mogła uczyć jak się pojedynkować, w pewnym sensie również bronić, ale i próbować nowe zaklęcia w praktyce! Wiadomo, że próbowanie zaklęć na piórku nie było i nie będzie tym samym, co na człowieku. Na piątym roku panna Carmichael została prefektem, z czego była bardzo dumna. Zwłaszcza, że Robards również nim był, więc to musiała być bardzo ważna funkcja! Nie da się ukryć, że Evie zawsze starała się brać z niego przykład. Pewnie dlatego, że on jeden był przy niej zawsze, nieważne co się działo. Nie jej ojciec, matka, ani brat. Tylko on.



Mniej więcej w tamtym czasie Evie zaczęła zwracać uwagę chłopaków. Dziwnym trafem jednak po krótkim czasie od tego, jak wykazywali zainteresowanie jej osobą, zaczynali ją ignorować. Długi czas panna Carmichael nie miała pojęcia o co chodzi. W końcu dorwała jednego z delikwentów i grożąc mu różdżką, że wypróbuje na nim paskudną klątwę na kurzajki na twarzy przydusiła go i wszystko jej wyśpiewał. Jak się okazało, to Robards wszystkich odstraszał, zapewne martwiąc się, że złamią jej serce. Wtedy też Evie, trochę jemu na złość, zaczęła specjalnie wyszukiwać sobie coraz to gorszych kandydatów na chłopaka, doskonale wiedząc, że ten i tak ich odstraszy.



Ostatnie dwa lata w Hogwarcie Evangeline musiała spędzić 'sama'. Jej brat i Gaw zdążyli już skończyć szkołę, jednak ten drugi odwiedzał ją czasami podczas szkolnych wypadów do Hogsmeade, z których Carmichael zawsze się cieszyła. Skończyła szkołę ze świetnymi wynikami w Owutemów, więc dzięki temu i zapewne małemu dodatkowemu przeszkoleniu dostała pracę w Ministerstwie Magii w ekipie z czarodziejskiego pogotowia ratunkowego, zajmującego się odwracaniem zaklęć. Jak na razie Evangeline ma 23 lata, pracę, z której jest całkiem zadowolona i zapewne perspektywy przed nią. Co będzie dalej? Czas pokaże!





Rodzina
Hariett Carmichael zd. Fitzpatrick - matka {mugolka} - zajmuje się domem. Odkąd urodziła Evie jej "kariera" legła w gruzach. Wcześniej była dziennikarką i miała aspiracje na pewną pracę poza granicami Wielkiej Brytanii. Niestety, kiedy wyszło na jaw, że jest w ciąży, na to stanowisko wybrano inną kobietę, która okazała się lepsza. Po tym zajściu Hariett straciła chęć do pracowania, a skoro Vincent zarabiał w swojej pracy na tyle, że żyli w dostatku, nie musiała tego zmieniać! Za to całą swoją gorycz przelała na najmłodszą córkę, "sprawczynię" jej prywatnego nieszczęścia.




Vincent Carmichael - ojciec {czarodziej} - jest łamaczem klątw, dlatego często podróżuje po świecie. Bardzo uzdolniony czarodziej, w jego rodzinie od lat żenili się tylko z czarownicami, naturalnie nie wszystkie były czystej krwi, ale nikt na to nie patrzał. Wszystkich w rodzinie zdziwiło jednak to, że wybrał sobie na małżonkę mugolkę. W dodatku o tym, że Vince jest czarodziejem dowiedziała się dopiero po ślubie. Cóż, Vince może i zdołałaby to przed nią ukryć, ale James już od małego trochę nie panował nad swoimi mocami i gdy pewnego dnia talerze latały po kuchni, Vince wiedział, że nie może tego dłużej przed nią ukrywać.



Christian Carmichael - brat {czarodziej} - jest aurorem. Evie kocha swojego brata, choć zawsze podświadomie zazdrościła mu uwagi, którą poświęcali mu rodzice. W końcu to ich pierworodny syn, w dodatku bardzo uzdolniony i trafił do tego samego domu w Hogwarcie co ojciec...



Charakter
Słyszałem, że na pierwszym roku podpaliła tiarę przydziału! Nie dało się jej odzyskać, więc zastąpili ją jakąś nową! ~ Eddie Smith



Mała uparciucha! Kiedyś przez trzy dni koczowała pod wejściem do gabinetu dyrektora. Podobno chciała się przenieść do innego domu *śmiech* ~ Eleonore Stratford



Ta dziewucha ma gdzieś obowiązki! Nic tylko by latała z tym całym jak-mu-tam. Nie wyjdzie z tego nic dobrego. Na szczęście to już nie mój problem. ~ Hariett Carmichael



Siostra? Jest kochana. Co prawda jak byliśmy dziećmi strasznie mnie denerwowało to, że wiecznie latała gdzieś z moim najlepszym kumplem, ale... On jest w porządku i chyba ma na nią dobry wpływ, bo o dziwo jego zwykle słucha. ~ Christian Carmichael







Ile ludzi, tyle opinii. Jaka więc naprawdę jest Evangeline?
Z pewnością uparta. Gdy coś sobie postanowi, twardo obstawia przy swoim, bez względu na to co mówią inni. To samo dotyczy jej przekonań, nie da się nakłonić jej do ich zmiany. Ambitna, stara się stawiać przed sobą cele, a następnie ciężką pracą do nich dotrzeć. Wie, że w życiu nie ma nic za darmo. Wyjątkowo niezależna, nigdy nie dogadywała się z matką, więc jak tylko podjęła pracę uznała, że na wszystko zapracuje w życiu sama. Nie ma zamiaru nikomu niczego zawdzięczać, bo zwyczajnie nie lubi tego uczucia. Ponadto, nie chciałaby, żeby w przyszłości inni wykorzystywali to przeciw niej. Lubi to co robi i jest w tym naprawdę dobra, bo zawsze daje z siebie jak najwięcej. Sarkazm i ironia nie są jej obce, posługuje się nimi zwłaszcza, gdy jest na kogoś zła, lub coś ją dręczy, bo zwykle nie mówi tego danej osobie wprost. Sęk w tym, żeby dana osoba sama się domyśliła. Poza tym Evie zawsze miała problemy z tym, aby usiąść i po prostu porozmawiać z kimś o swoich problemach. Takie zachowanie uważa za swego rodzaju słabość, a ona nie była słaba i nie miała zamiaru taka być. Właściwie jedyną osobą przed którą potrafi się prawie całkowicie otworzyć jest Gawain.
Sprytna, błyskotliwa, inteligentna, co zapewne dostrzegła w niej tiara przydzielając ją do Ravenclawu, z czego z początku nie była zadowolona, jednak z czasem przywykła. Poza tym Evie jest również niecierpliwa i czasami trochę marudna. Zazdrosna, choć sama ma problemy z prawidłowym wyrażeniem uczuć z prostej przyczyny - boi się odrzucenia.



Zainteresowania

Pojedynki - jeszcze będąc w Hogwarcie były one jednym z ciekawszych rzeczy, które robiła. Była bowiem członkinią klubu pojedynków i bardzo dobrze sobie radziła! Wiele razy brzydko mówiąc skopała innym tyłki.

Zaklęcia - od kiedy pierwszy raz użyła swojej różdżki, właśnie na lekcji zaklęć, od razu wiedziała, że będzie to jeden z jej ulubionych przedmiotów szkolnych. Chodziła nawet na koło zaklęć i zawsze radziła sobie świetnie. Nic więc dziwnego, że przyszłość związała również w kierunku zaklęć i uroków. Zna ich mnóstwo, a co więcej, sporą część potrafi odwracać, co jest całkiem przydatną umiejętnością w świecie magii!

Obce kraje - jej zafascynowanie obcą kulturą i innymi krajami zaczęło się od tego, że ojciec z każdej podróży przywoził jej mnóstwo kartek. Już jako mała dziewczynka miała ich cały album i często w nie spoglądała, postanawiając, że kiedyś odwiedzi choć część z nich. Świat był przecież taki piękny!

Ponadto, Evangeline nie pogardzi obejrzeniem meczu Quidditcha, lataniem na miotle, albo czytaniem dobrej książki.






Ciekawostki
- zna wiele zaklęć, którymi może zrobić ludziom krzywdę...

- ... oczywiście czysto teoretycznie! Są one jej potrzebne aby prawidłowo rozpoznawać wypadki, które odwraca w swojej pracy,

- na drugim roku podczas kłótni z matką nieświadomie, swoją mocą rzuciła nią o ścianę...

- ... bojąc się konsekwencji (choć to nie była jej wina, nie panowała nad tym!) uciekła z domu na tydzień,

- jej bogin przybiera postać martwego Gawaina




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://marauders.forumpolish.com
 
Evangeline Carmichael
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Poza grą :: Sylwii KP&profile-
Skocz do: